Jeżeli Madame X jest głową rządu, to „God Control” jest elementem jej programu politycznego. Piosenkarka bez ogródek odnosi się do stanu współczesnego świata, krytykując swobodny dostęp do broni w Stanach Zjednoczonych. Liryczna warstwa zyskuje jednak dopiero za sprawą klipu, który dopełnia opowiedzianą historię. Dzięki niemu mamy do czynienia z jednym z najmocniejszych wystąpień politycznych Madonny, sam zaś jest jednym z najlepszych klipów nie tylko w ostatnich latach, ale także w całej karierze Madonny.


Tło

Stany Zjednoczone cechuje liberalne podejście do posiadania broni. Dzięki niemu praktycznie każdy przy stosunkowo niewielkiej weryfikacji może nabyć broń. Szacuje się, że osoby prywatne w USA są w posiadaniu ponad 200 milionów egzemplarzy broni palnej, a na każde domostwo przypada średnio 4-5 egzemplarzy broni. Dalsze statystyki są niestety jeszcze bardziej zatrważające: od lat 60. XX wieku liczba posiadaczy broni uległa podwojeniu. Liczba rozbojów z bronią w ręku wzrosła sześciokrotnie, a liczba śmiertelnych postrzeleń – dwukrotnie. Liczba przestępstw z użyciem broni każdego roku wynosi około 650 tysięcy w samych Stanach Zjednoczonych. Co więcej – szacuje się, że każdego dnia 100 tysięcy dzieci przynosi broń do szkoły.

Stosunkowo swobodny dostęp do broni skutkuje w większości krwawymi porachunkami gangów, jednak daje również przestrzeń do popularnego – niestety – zjawiska szkolnej strzelaniny. Jako przykład mogą służyć wydarzenia w Columbine High School z 1999 roku (dwójka nastoletnich napastników zabiła 13 osób i raniła 24, a następnie popełniła samobójstwo), strzelanina w Newtown z 2012 roku (28 zabitych osób i 2 ranne), masakra w Virginia Polytechnic Institute z 2007 (33 ofiary w tym sprawca) czy strzelanina w Douglas High School w Parkland z 2018 roku (17 ofiar śmiertelnych, 17 rannych).

Wspomnieć należy również o masakrze w klubie w Orlando na Florydzie, która miała miejsce 12 czerwca 2016 roku. Około 2:02 w nocy napastnik otworzył ogień w klubie LGBT, raniąc 53 osoby i zabijając 50. Motywem miała być nienawiść i podłoże ideologiczne – zamachowiec miał przysiąc wierność Państwu Islamskiemu, które wzięło na siebie odpowiedzialność za ten atak.

Mężczyzna zapalający świecę w podczas czuwania pamięci ofiar zamachu w Orlando w kościele w Zurychu.

Nagrania

Pracując nad „Madame X” Madonna spojrzała na Amerykę z dystansu, na który pozwoliła jej odległość Atlantyku. Przeprowadzka do Lizbony w niedługim czasie po objęciu fotela prezydenta przez Donalda Trumpa (którego artystka jest zagorzałą przeciwniczką) sprawiła, że zaczęła rozmyślać nad sytuacją w swojej ojczyźnie. Do takich myśli pchnęła ją zapewne samotność, ponieważ – jak wspomniała – w Portugalii początkowo nie znała nikogo i czuła się, jak gdy przeprowadziła się do Nowego Jorku w 1979 roku.

Retrospektywne spojrzenie na własną przeszłość oraz nawiązanie współpracy z Mirwaisem zaprowadziły Madonnę w kierunku disco z końca lat 70. Co ciekawe, fragment piosenki usłyszeliśmy po raz pierwszy w tle opublikowanego przez Madonnę Instastory na początku listopada 2018 roku.

Podczas pracy nad „Madame X” Madonna odbyła kilka sesji z Mirwaisem. Przypuszczalnie utwór „God Control” powstał na przełomie października i listopada, podczas trzeciej takiej sesji, gdy Madonna na Instagramie nazwała producenta „Disco God”.

Tekst i kompozycja

W wywiadzie dla News of Madonna Mirwais określił „God Control” mianem wymyślonego wspólnie z Madonną konceptu „Disco Protest Song”. Jest to dość trafne określenie.

Oś piosenki stanowią elektronicznie zaaranżowane smyczki i beat disco odnoszący się do muzyki klubowej z czasów młodości Madonny. Całość poprzedza pierwsza zwrotka śpiewana w „balladowy” stylu na tle fortepianu. Łącznikiem między tymi dwoma częściami jest partia wykonywana przez dziecięcy chór Tiffin Children’s Choir (który słyszymy na płycie także w „Come Alive”). Wspólne nagrania odbyły się w listopadzie 2018 roku w Londynie.

W wywiadzie dla magazynu MOJO w 2019 roku Madonna wspomniała, że sposób, w jaki zaśpiewała pierwszą zwrotkę przedstawia rodzaj hamowanej agresji:

Chciałam zaśpiewać tak, jakby ktoś scisnął mi szczękę i nie pozwalał mówić.

W warstwie lirycznej Madonna porusza w „God Control” temat dostępu do broni. Zastanawia się nad kondycją współczesnego świata (zwłaszcza Ameryki) i przejmuje się przyszłością młodego pokolenia. Niczym motto przez całą piosenkę przebija się hasło „We need to wake up” („Musimy się obudzić”), a rolę refrenu spełnia mówiona „wyliczanka”:

People think that I’m insane
The only gun is in my brain
Each new birth, it gives me hope
That’s why I don’t smoke that dope

Ludzie myślą, że jestem szalona
Jedyna broń tkwi w mojej głowie
Każde narodziny dają mi nadzieję
Dlatego nie biorę tych narkotyków

Choć tekst ten może się wydawać nieco głupawy, jako narkotyk należy tu rozumieć ideę swobodnego posiadania broni, odurzającą społeczeństwo i w równie prosty sposób prowadzącą do zguby.

Na temat utworu Madonna wypowiedziała się także w filmie „World of Madame X”:


Starałam się przedstawić świat dyskoteki oraz wolności z całą przyjemnością uciszoną przez ideę tego, że ludzie mogą po prostu pójść do Walmartu i przy minimalnej identyfikacji kupić mały, metalowy przedmiot, który może zakończyć czyjeś życie.
To straszy czas. Broń należy uznać za nielegalną.

Singiel (?)

Pytajnik w nagłówku tej części nie jest przypadkowy. Polityka singlowa „Madame X” niejednej osobie namąciła w głowie, jednak należy pamiętać, że w przypadku artystów z dużym dorobkiem, którzy mają mniejsze szanse na hit, wytwórnie z reguły skupiają się nie tyle na promowaniu pojedynczych utworów, ile na promowaniu całego albumu.

„God Control” nie jest singlem komercyjnym. Oczywiście, można uznać go za singiel promocyjny za sprawą istniejącego teledysku, jednak nie doczekał on się oficjalnych remixów, a wersja znana jako „Radio Edit” była grana w radio wyłącznie we Francji. Choć w tym wypadku „była grana” to spore nadużycie, ponieważ piosenkę faktycznie wysłano do stacji, jednak nie spotkała się ona praktycznie z żadną reakcją.

Choć sporo mówiło się o możliwym wydaniu remixów, wszystko wskazuje na to, że od pomysłu odstąpiono, wydając w to miejsce „I Don’t Search I Find”. Nie bez znaczenia jest w tym miejscu fakt, że Casey Spooner – członek duetu Fischerspooner – oskarżył Madonnę i Mirwaisa o pogwałcenie praw autorskich.

W socialmediach opublikował on swój fragment utworu trwający około 1 minuty. Słychać w nim pierwszą zwrotkę utworu z niewielkimi różnicami. Spooner twierdzi, że pracował nad demo z Mirwaisem, jednak pomysł porzucili, producent zaś przedstawił demo Madonnie podczas wspólnej sesji nagraniowej. Choć początkowo Spooner miał dopominać się polubownie o uznanie za współautora, jego głos podobno został zignorowany. Z tego powodu zdecydował się na pozew. Strona Madonny twierdzi, że artystka nie wiedziała nic o niewykorzystanym demo, ponieważ Mirwais nie przekazał stosownych informacji, z kolei sam Francuz twierdzi, że owszem – Madonna była tego świadoma.

Obecnie trwa okres zbierania dowodów w sprawie, który w USA trwa znacznie dłużej, niż może się wydawać. Ewentualny proces ma rozegrać się w przyszłości. Choć orzekaniem w tej sprawie zajmie się sąd, osobiście jestem skłonny przyznać rację stronie Madonny i to nawet bez stosowania fanowskiej linii obrony. Bardzo wątpię bowiem, że byłaby ona na tyle nieostrożna (by nie użyć słowa „głupia”), by decydować się nie tylko na nagranie piosenki, ale także nagrywanie do niej klipu i planowanie wydania remixów, gdyby wiedziała, że może się to wiązać z ewentualnymi kosztami uznania kogoś innego za współautora i podział zysków z tytułu praw autorskich. Warto zresztą zaznaczyć, że Casey Spooner nie domaga się uznania piosenki za plagiat i usunięcia, a jedynie uznania go za współautora. Sprawa powinna rozegrać się w przeciągu najbliższych miesięcy. Trzeba jednak uznać, że to potencjalny pozew przyczynił się do tego, że z pomysłu wydania singla komercyjnego zrezygnowano.

Teledysk

„God Control” to piosenka, która w pełni istnieje dopiero wtedy, gdy zobaczy się powiązany z nią klip. Jego premiera miała miejsce 26 czerwca 2019 roku.

Reżyserem obrazu jest Jonas Åkerlund. Zdjęcia do klipu miały miejsce w Los Angeles na przełomie lutego i marca 2019 roku, a Madonna podzieliła się wówczas zdjęciem z planu, na którym ubrana jest w cekinową marynarkę od Toma Forda i czarny kapelusz.

W klipie wykorzystano motyw maszyny do pisania, za pomocą którego zostały stworzone informacyjne plansze. Teledysk otwiera jedna z nich, mówiąca:

Historia, którą zaraz zobaczycie jest bardzo drastyczna. Nie zabraknie szokujących scen z użyciem broni, ale to się dzieje każdego dnia. To musi się skończyć!

Zbudowaniu dramatyzmu w teledysku do „God Control” posłużyło chaotyczne wprowadzenie. Podobne jak w „Like a Prayer”, widzimy tu na początku splot nic nieznaczących obrazów, które mają wywołać niepokój, ale i zainteresować. Później oglądamy teledysk w odwróconej chronologii – pojawiające się na ekranie godziny przedstawiają historię opowiedzianą „od tyłu”, jakby cofano film z zapisu wydarzenia. Najpierw widzimy dziecięcy chór śpiewający w pustym kościele, przez którego środek ułożone są trumny, potem widzimy martwych i zakrwawionych ludzi na podłodze klubu, następnie jesteśmy świadkami samobójstwa sprawcy, którzy strzela sobie w usta, aż wreszcie widzimy dramatyczne ujęcia samej strzelaniny, choć jeszcze chwilę wcześniej (to kolejne ujęcia) w klubie trwała zabawa w najlepsze.

Teledysk składa się z czasowego dualizmu. Jedna historia to wydarzenia w klubie przypominającym Studio 54 – nowojorski klub z czasów młodości Madonny. Druga z kolei to mieszkanie pisarki/poetki, która popala papierosa i słysząc z włączonego telewizora doniesienia o kolejnej strzelaninie, postanawia napisać wiersz. Na kartkach papieru zapisuje słowa piosenki.

Dzięki temu zabiegowi ma się wrażenie, że wydarzenia w klubie nie są prawdziwe. To fikcja wykrystalizowana w głowie pisarki, spisana za pomocą maszyny. Tu również można zauważyć część wspólną z klipem „Like a Prayer”. Fikcjonalność wydarzeń w nim przedstawionych również została zaakcentowana przez umieszczenie końcowej sceny na deskach teatru, tak jakby cała historia była tylko przedstawieniem. Ma to załagodzić sceny, przekazać do świadomości komunikat: „to nie dzieje się naprawdę”.

W „God Control” Madonna pozostawia czytelne znaki na temat środowiska i miejsca, w którym toczy się akcja (dwie całujące się dziewczyny, drag queens). W zestawieniu ze strzelaniną można to uznać za odwołanie do zamachu w Orlando. Potęgować to skojarzenie mają ujęcia z kamer ochrony, z zapisaną datą: 16/05/12. Zamach miał miejsce co prawda 12 czerwca 2016, jednak celowa zmiana jednej cyfry ma według spekulacji odnosić się to do cytatu z Ewangelii Św. Jana, a dokładnie mówiąc z rozdziału 16, wersów od 5 do 12, z części o sądzie Ducha Świętego:

5 Teraz zaś idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: „Dokąd idziesz?” 6 Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. 7 Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. 8 On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. 9 O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; 10 o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; 11 wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony. 12 Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. (J, 16, 5-12)
Ujęcie z kamery ochrony z teledysku

Data ta ma więc wytworzyć skojarzenia, ale Madonna woli nie łączyć tego z konkretnym wydarzeniem. Na początku filmu bowiem informuje, że tego typu sytuacje mają miejsce coraz częściej. Jest to więc nie tyle inscenizacja historii z Orlando, ile hipotetyczna sytuacja, jedna z wielu, lecz z czytelnym nawiązaniem do tamtych wydarzeń.

Początkowe sceny nie pozostawiają wątpliwości, że miejscem akcji obrazu jest Nowy Jork. W rzeczywistości jednak sceny kręcono w Los Angeles, m.in. przed wejściem do słynnego teatru Globe. W teledysku umieszczono na szyldzie neonowy napis „WE NEED TO WAKE UP”.

A tak w rzeczywistości wygląda fasada teatru:

Ponieważ na płycie udziela się Tiffin’s Childers Choir, w teledysku również śpiewa dziecięcy chór. Widzimy go podczas sceny z trumnami ofiar ustawionymi w nawie głównej kościoła.

To katolicka świątynia pod wezwaniem św. Wincentego a Paulo w Los Angeles, ulokowana przy 621 W Adams Blvd.

Chwilę wcześniej widać też figurę Maryi. Tę samą, którą przez chwilę zauważyć można również w klipie do „Dark Ballet”.

Jedno z ujęć przedstawia figurę ukrzyżowanego Jezusa, która płacze krwawymi łzami. Według wielu osób to kolejne nawiązanie do „Like a Prayer”, gdzie również można zobaczyć figurę czarnoskórego świętego, płaczącą krwią. W kontekście pogrzebu ofiar masakry, podczas którego jest ukazana, ma ona jednak znaczenie bardziej metafizyczne, jakby Jezus płakał krwią niewinnych ofiar.

Po raz pierwszy głośno o klipie było, kiedy występująca w nim drag queen Monét X Change, zwyciężczyni czwartego sezonu „RuPaul’s Drag Race: All Stars”, miała wywołać burzę swoim przyjęciem oferty Madonny, złożonej na ostatnią chwilę przed rozpoczęciem zdjęć. Monét zaangażowana była wówczas w widowisko „Haters Tour”, z którego odeszła z dnia na dzień, tuż przed występem w Denver i poleciała do Los Angeles na plan klipu.

Z twitterowej korespondencji kilku innych gwiazd programu dowiedzieliśmy się, że ofertę złożono również Phi Phi O’Hara, jednak ta zdecydowała, że nie może jej przyjąć, jeśli składa się ją dosłownie na dzień przed rozpoczęciem zdjęć.

Monét X Change pojawia się w klipie kulkukrotnie. Oprócz niej wystąpiła tam kanadyjska youtuberka Gigi Gorgeous,…

…Sofia Boutella, aktorka i tancerka znana z poprzednich tras koncertowych Madonny (wykonała m.in. taniec w klatce podczas utworu „Isaac” podczas trasy „Confessions”)…

…oraz Megan Lawson, choreografka współpracująca od wielu lat z Madonną.

W mieszkaniu pisarki kręci się płyta winylowa, której wygląd (charakterystyczny label z tytułem „We Need To Wake Up” i czcionka, jaką jest zapisany) wprost odnosi się do lat 70.

Nad biurkiem z kolei wiszą portrety kobiet, które Madonna zamieściła na swoim Instastories z okazji Dnia Kobiet, czyli mniej więcej w czasie, kiedy pracowała nad klipem. Są one uosobieniem kobiecej siły i inteligencji: Frida Kahlo, Nina Simone, Patti Smith, Martha Graham (która jako pierwsza miała Madonnie nadać pseudonim „Madame X”) oraz politycznej aktywistki Angeli Davis.

Cytat tej ostatniej stał się zresztą mottem teledysku:

Nie akceptuję już rzeczy, których nie mogę zmienić. Zmieniam rzeczy, których nie mogę zaakceptować.

Uważnie obserwując zbliżenia na klawiaturę maszyny do pisania, można dojść do ciekawych wniosków. Jedno ze zbliżeń pokazuje litery D i C. Jest to odwołanie do Washington, D.C., gdzie litery te oznaczają „District of Columbia” i odnoszą się wprost do stolicy USA i jej bezczynności wobec tematu broni. Nie jest bowiem tajemnicą, że Madonna i Donald Trump reprezentują skrajnie odmienne środowiska, a prezydent Stanów Zjednoczonych słynie z zamiłowania do broni.

Z kolei chwilę przed ujęciami z manifestacji poparcia dla kontroli dostępu do broni Madonna naciska na maszynie przycisk „Power Return”. Ma to być aluzja do powrotu do czasów, kiedy kwestie posiadania broni podlegały ostrzejszym regulacjom prawnym.

Według magazynu „Slant”, scena napaści z bronią w ręku na idącą ulicą postać Madonny jest kolejnym nawiązaniem do teledysku „Like a Prayer”, gdzie napadnięta kobieta w podobny sposób zostaje pchnięta w kierunku ściany. Osobiście uważam, że to raczej nieintencjonalne nawiązanie, choć nie da się go wykluczyć.

Sama scena, kiedy dwóch podejrzanych typów zaczepia Madonnę, a jeden grozi jej rewolwerem, bardziej pasuje do wydarzenia z jej biografii. Mam na myśli gwałt, jakiego dopuścił się na niej nieznany mężczyzna niedługo po jej przybyciu do Nowego Jorku pod koniec lat 70. Kilkukrotnie o nim wspominając, Madonna powiedziała, że mężczyzna, który ją zgwałcił, w trakcie swojego obrzydliwego czynu groził jej nożem. Tu jednak zamiast noża mamy broń, a zamiast gwałtu, napaść rabunkową. Nawiązania do lat 70. obecne w całym klipie pozwalają jednak sądzić, że Madonnie rzeczywiście chodzi o skojarzenia z tamtym incydentem. Zdaje się więc, że korzystając z własnej historii, Madonna podkreśliła, że napad z bronią w ręku jest tak samo haniebny za każdym razem, bez względu na użyte narzędzie czy motyw.

Kiedy postać Madonny szykuje się do wyjścia na imprezę, w jej pokoju wisi plakat z czarnymi literami na białym tle: „Heteroseksualni, biali mężczyźni rządzą wszystkim wokół mnie”.

Plakat ten jest grafiką autorstwa urodzonej w 1988 roku portugalskiej artystki i aktywistki znanej jako Wasted Rita. Za pomocą obrazów, rzeźb, instalacji i grafik o prostych formach lub będących po prostu napisami porusza ona temat roli kobiet w społeczeństwie, a także wprost odnosi się do kwestii nadużyć seksualnych w Hollywood. Skrytykowała w ten sposób m.in. Harveya Weinsteina.

Wystawa „As Happy As I Can Be” Wasted Rity w Underdogs Gallery w Lizbonie

Magazyn „Slant” zastanawia się, w jaki sposób połączyć postacie Madonny brunetki i blondynki z teledysku. Stwierdza w efekcie, że to ta sama osoba, ponieważ… obie mają brokatowy lakier na paznokciach.

Osobiście jednak uważam, że bliższa prawdy (i intencji Madonny) jest interpretacja, w której pisarka tworzy opowieść o zamachu w klubie i być może obsadza siebie w roli głównej bohaterki.

Reakcje

Teledysk niemal od razu po premierze wywołał mieszane reakcje. Jedni dziękowali Madonnie za zwrócenie uwagi na problem łatwego dostępu do broni w Stanach Zjednoczonych, który bezpośrednio prowadzi do ataków. Drudzy jednak mówili, że teledysk jest obrzydliwy, nieczuły i obliczony na tanią prowokację. Wśród krytykujących znalazły się m.in. Patience Carter, ocalała z klubu Pulse, oraz… Emma Gonzalez, ocalała ze strzelaniny w Parkland, której głos można usłyszeć na początku „I Rise”. Co ciekawe, ta ostatnia sprawia wrażenie, jakby… nie widziała teledysku.

Emma najpierw stwierdziła, że teledysk „jest koszmarny”, a potem upierała się w komentarzach na Twitterze, że w wideo nie ma ostrzeżenia, czego dotyczy, a przecież dokładnie od takiego ostrzeżenia zaczyna się klip. Wiele osób było na tyle zdezorientowanych jej komentarzami, że zaczęło pytać, czy teledysk był edytowany po premierze i czy napisy początkowe zostały dodane później.

To trochę smutne, że najgłośniejszymi przeciwnikami teledysku są osoby, po których stronie Madonna w nim stanęła. Być może sporo racji ma jeden z komentujących na profilu Emmy Gonzalez, który twierdzi, że niepochlebne komentarze ze strony ocalałych to efekt zazdrości, ponieważ Madonna wymieniona jest z imienia, a ofiary zbiorczo jako ofiary.

Wyrzucanie Madonnie, że promuje nową płytę na cudzej krzywdzie, wydaje mi się bezzasadne. Nie umniejszam nikomu traumy i doświadczenia krzywdy, ale przemocy jest wystarczająco dużo w filmach i nikt w związku z tym nie protestuje. Nikt z twórców filmów wojennych nie pyta również ofiar wojny, jak będą się czuć wobec ich filmu. Zarzuty, jakoby Madonna odprawiała taniec na cudzym grobie w imię przypływu gotówki, uważam za przesadę.

Jeśli wraz z promocją płyty przekazywane są wartościowe treści i poruszane ważne tematy, to jest to symbioza, z której płyną wyłącznie korzyści i trzeba mieć na tę sytuację trochę chłodnego oglądu. Inaczej moglibyśmy być równie dobrze zniesmaczeni faktem, że w bliskim sąsiedztwie szpitali jest najwięcej zakładów pogrzebowych. A przecież nikt nie ma wobec nich pretensji, że właściciele chcą zarobić na cudzej krzywdzie… To taka luźna dygresja.

Najlepszą odpowiedzią na krytykę klipu były jednak słowa samej Madonny, które padły na łamach magazynu „People”:

Ten teledysk sprawia, że czujecie się źle? To dobrze, bo może w takim razie coś zrobicie [z dostępem do broni].

Wykonania na żywo

World Pride

30 czerwca 2019 roku Madonna dała jeden z niewielu występów promocyjnych „Madame X”. Jako ambasadorka ruchu Stonewall w 50. rocznicę tych słynnych zamieszek dała ona koncert na Pride Island w Nowym Jorku, w weekend zamykający Pride Month. „God Control” wykonywała wówczas jako trzecią z czterech piosenek, poprzedzając przemową na temat poruszany w utworze i wpływie broni na środowisko LGBT:

Największym problemem w Ameryce jest obecnie bezpieczeństwo wobec dostępu do broni i jego kontrola. Na to nieproporcjonalny wpływ na marginalizowane społeczności. Czy moglibyśmy zebrać się i zrobić coś z dostępem do broni, ludzie?

Choreografia w znacznej mierze przypominała przedstawioną w klipie, podczas scen tańca w klubie. Dopełnieniem całości były wyświetlane w tle sceny z teledysku i tancerze w mundurach, noszący policyjne tarcze.

https://www.youtube.com/watch?v=dIQy9HwPX7o

Madame X Tour

Podczas trasy koncertowej promującej album „Madame X” w teatrach na całym świecie, Madonna rozpoczynała właściwy koncert od „God Control”. Piosenka poprzedzona była jednak intro dopełniającym treść i wprowadzającym w motyw przedstawienia.

W tym celu ponownie wykorzystano motyw maszyny do pisania. Ze spowijającego scenę mroku wyłaniał się cień siedzący przy maszynie do pisania (w tej roli dublerka Madonny – tancerka Sierra Herrera-Grey). To tajemnicza postać Madame X, która przez cały koncert pojawia się kilka razy jakby wyjęta poza czas, pisząc na maszynie historię, którą widzimy na scenie.

Na znajdującym się z przodu sceny ekranie/projektorze z półprzeźroczystej tkaniny pojawiają się cytaty Jamesa Baldwina:

Sztuka jest po to, aby udowodnić, że całe bezpieczeństwo jest tylko iluzją.

oraz

Artyści są po to, by zakłócać spokój.

Odgłosy pisania na maszynie przerywane są dźwiękiem mięcia papieru, kiedy tajemniczy cień – niczym Madonna w teledysku – wyrzuca kartki. Podczas gdy ona pisze historie, tancerz w garniturze – Ahlamalik Williams – wykonuje taniec z elementami pantomimy. Stukanie klawiszy stopniowo zmienia się w odgłosy wystrzałów z pistoletu, by tuż przed pierwszymi dźwiękami „God Control” zmienić się wręcz w furię.

Wtedy na scenie pojawia się Madonna. Jej postać stoi na środku oświetlona reflektorem, widoczna wyraźnie za wyświetlanej przed nią na delikatnej tkaninie powiewającej amerykańskiej fladze. W momencie śpiewu chóru klęka, co w połączeniu z ujęciem trumien z teledysku wygląda, jakby klęczała w kościelnej ławie. W momencie wystrzałów na początku partii disco pada na podłogę.

Układ choreograficzny jest niemal identyczny znany z World Pride. Pod koniec piosenki, Madonna wchodzi na szczyt platformy ze schodami. Na wykrzyczane słowa „A new democracy” rzuca w dół kapelusz z piórami, który ma na głowie.

Jest on elementem stroju od Elisabeth Emmanuel – brytyjskiej projektantki słynącej z sukni ślubnej księżnej Diany – składającego się z białej koszuli z napisami i czerwonych szarf układających się w X na piersi, na wierzchu z kolei nosi wyszywany płaszcz.

Całość kostiumu inspirowana jest osiemnastowiecznymi strojami przypominającymi postacie Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych. Podobnie zresztą wyglądają kostiumy tancerzy.

Element nowoczesny podczas występu stanowią jednak ponownie policyjne tarcze. Występ można interpretować jako współczesną Amerykę (a więc pod rządami Trumpa) tłumiącą idee założycieli USA – wolności, różnorodności i tolerancji.

Pod koniec mówionej partii Madonna znikała za jednym z ekranów, tancerze rozchodzili się, a jeden z nich – Marvin Goffin, podchodził do leżącego na podłodze kapelusza Madonny, wkładał go na głowę i znikał w mroku, który ogarniał scenę.


Od wielu lat wiemy, że Madonna nie jest grzeczną dziewczynką. O jej polityczno-społecznym zaangażowaniu dowiedzieliśmy się bardzo dobitnie w 2003 roku wraz z premierą „American Life”. Niejednokrotnie zabierała głos w sprawach ważnych i nie widzę powodu, dla którego miałaby to przestać robić. Reakcje na poruszany przez nią temat prowadzą jednak do wniosku, że artystka nadal liczy się w świecie. Najlepszą miarą własnej pozycji jest wkurzenie przeciwników – tylko na słabiznę nikt nie zareaguje. A poza tym – czy Madonna w pewien sposób znowu nie przewidziała przyszłości? „God Control” to swego rodzaju manifest, ale przede wszystkim ostrzeżenie, które jak nigdy, tak w obecnej sytuacji w Stanach Zjednoczonych jest aktualne.