Donatella Versace: „Madonna jest nie do powstrzymania!”

MF Fashion

Tłumaczenie: Krystian Horwacik
(fragment)


Donatella Versace: Spotkałyśmy się na Met Gali. Włożyła sukienkę sprzed 20 lat i powiedziała do mnie: „Patrz, znowu pasuje!”. Idealnie ta sama budowa ciała! To była ta sama suknia w metalicznym kolorze z 1993 roku, którą nosiła podczas promocji „Bedtime Stories”. [Chodzi o sukienkę, z kolekcji 1993, w której Madonna wystąpiła na gali Brit Awards w 1995 roku – przyp. tłum.]

Jaka jest Twoja relacja z nią? Jaka ona jest?

Jest wspaniałą osobą, która może być trudna dla osób, które z nią pracują, bo jest wymagająca. Dlatego właśnie jest Madonną. Jest bardzo wymagająca i nie ponosi porażek. Pracuje ciężko. Jest międzynarodową firmą. Zawsze powtarzam: „Nie powinnaś nazywać siebie Madonną, ale międzynarodową!”.

Gdzie się poznałyście?

To ona chciała mnie poznać, a ja byłam trochę przerażona, bo to Madonna. Pytałam siebie: „Dlaczego ona naprawdę chce mnie poznać?”. Byłyśmy w studiu Herba Rittsa, który robił jej zdjęcia lata wcześniej. Przygotowywał dla mnie kampanię. Powiedział: „Słuchaj, Madonna chce Cię poznać. Ona na serio tego chce”. Odparłam: „Jutro, jutro”.  Ale niespodziewanie przyjechała do studia w Miami i spytała: „Więc chcesz ze mną pogadać, czy nie?”. Odpowiedziałam: „Nie rozmawiam z Tobą. Jestem przerażona, bo jesteś Madonną”. Wszystko zaczęło się w tamtej chwili. Kiedy rodziła dwójkę swoich dzieci, Rocco i Lolę, byłam z nią w szpitalu. Zawsze byłyśmy bardzo, bardzo blisko.

Jak ją nazwałaś? Kobieta olbrzymiej inteligencji. A także ikona mody…

Tak, jest niesamowita. Jeśli pomyślisz o wszystkich wykreowanych przez nią wcieleniach…

Ona także wprowadziła do świata mody wielu projektantów…

Tak, każdy za nią podążał przez jej ciągłe zmiany. Zawsze szła dalej, ponieważ – jak powiedziała – kobieta przeważnie nosi to, co już wie, że będzie dla niej dobre.

A zamiast tego…?

Zamiast tego ona zrewolucjonizowała swój image. To wymaga również pewności siebie. A czasami wymaga podejmowania ryzyka.

Jak to było robić jej zdjęcia dla własnych kampanii?

Była superprofesjonalistką. Zawsze punktualna, pięć minut przed czasem, nigdy spóźniona. Nie wiem, czy modelki są lepsze od niej, ale na tym poziomie działają jak maszyny. Ona jest niesamowita. Co więcej, wie, jak to jest być przed obiektywem. Natychmiast ustawia się w odpowiedniej pozie. Jeśli fotograf mówi jej, żeby zmieniła pozę, odpowiada: „Nie, lepiej wyglądam w ten sposób, popatrz”. A jeśli chodzi o ubrania, mówi: „Musisz pokazać tę część”. Ona jest genialna. Jest ikoną i zawsze będzie. Na zawsze.

Jacyś rywale na horyzoncie?

Jeśli ktoś chce zostać Madonną, chcę widzieć, kto mógłby osiągnąć jej poziom w dzisiejszych czasach…

Powiadają, że Lady Gaga…

Nie ma nikogo takiego jak Madonna. W każdym razie Lady Gaga jest wyjątkową artystką, ale to dwie bardzo różne kobiety. Głos Gagi jest niesamowity, potrafi grać jazz, potrafi wszystko. Z początku też się zmieniała, ale teraz stała się nieco spokojniejsza.

Jest też sporo marketingu. Czy nie potrzeba trochę tajemniczości, by wykreować mit?

Podczas ostatniej kampanii, którą robiłam z Madonną, wymogiem było zostawić telefony przy wejściu. To był jej warunek. Stwarza wokół siebie aurę tajemnicy. Ludzie czekają, by zobaczyć te fotografie, naprawdę chcą zobaczyć, jak wyglądają, bo ona jest nieprzewidywalna.

Czy ona kiedyś też Cię zaskoczyła?

Raz pojawiłam się w domu, który wynajęliśmy, żeby postrzelać, to był dom Donalda Trumpa. Spotkałam ją z bardzo długimi, przedłużanymi blond włosami. Chciała wyglądać jak ja…

Czy mówisz o tym słynnym zajściu z kurczakiem?

Nikt nie spodziewał się tam Trumpa. Madonna leżała na łóżku w haftowanej sukni wieczorowej, a ja obok niej. Wtedy przyjechał z kurczakiem z KFC. Nadal nie mogę zapomnieć wyrazu twarzy Madonny.

Dlaczego nie zrobicie kolejnej niespodzianki? Po supermodelkach, dlaczego by nie przywrócić jej na wybieg?

Teraz mieszka daleko. Żyje w Lizbonie ze względu na syna, który trenuje futbol. Wygląda na to, że przygotowuje nową trasę…

Nie zamierza zgodzić się na rezydenturę w Vegas?

Nie, myślę, że to nie jej bajka. Będzie raczej promować nowe talenty…

Zatem będzie producentką. Czy podróżowanie po świecie nie jest męczące?

Kiedy nie jest w trasie, trenuje trzy i pół godziny dziennie. A kiedy jest w trasie, robi to 6 godzin. Ona jest nie do powstrzymania. Widziałam to na własne oczy. Kiedyś poszłam trenować z nią w Miami i naprawdę myślałam, że umrę. Musiałyśmy biegać w tenisówkach po mokrym piasku, a potem pieszo pokonać wszystkie piętra hotelu. Ale było to satysfakcjonujące.

Dlaczego?

W którymś momencie powiedziałam: „Zaczekam tu na Ciebie”. Zatrzymałam się, odwróciłam i wtedy spostrzegłam, że jej ochroniarz już dawno się poddał.

Które z jej słów najbardziej zapadły Ci w pamięć?

Madonna mówi rzeczy, które naprawdę głęboko Cię dotykają. Dotykają Twojego serca. Ona nie otwiera się przed wieloma ludźmi, ale kiedy to zrobi, odkrywasz, że jest piękną osobą w środku. Jest hojna. Zobacz, co zrobiła w Malawi. Otworzyła nieistniejący wcześniej szpital pediatryczny. Adoptowała czworo dzieci. To był gest miłości.

Miłości? Nie marketingu?

Absolutnie nie. Ona wcale go nie potrzebuje. To jest Madonna.