Lata 90. zdecydowanie należały do Madonny, choć w świecie show-biznesu nie była już nowicjuszką. W dekadę tę weszła, rządząc niepodzielnie światem popu i sprzedając więcej płyt niż którykolwiek inny artysta. Lecz jak to zazwyczaj bywa, upadek ze szczytu bywa bolesny – po premierze „Erotiki” Madonna zderzyła się z największym do tamtej pory spadkiem popularności. Upadek ten był szybki, a powrót na szczyt zajął artystce niemal całą drugą połowę lat 90. Tę historię jednak wszyscy doskonale znamy. A co mówią o Madonnie niewydane utwory z pierwszej połowy tamtego dziesięciolecia?

Dick Tracy

Angaż Madonny do roli Breathless Mahoney w filmie „Dick Tracy” przypieczętował przesunięcie niepewnych planów koncertowych na kolejny rok. Realizowany przez Disneya film, w którym Królowa Popu lśniła wśród nazwisk takich jak Warren Beatty, Dustin Hoffman czy Al Pacino, był dla niej okazją do poprawy swojego statusu w świecie filmu, gdyż – mówiąc wprost – Madonna po zmiażdżeniu przez krytyków filmów „Niespodzianka z Szanghaju” i „Kim jest ta dziewczyna?” miała opinię aktorskiego beztalencia. Nic więc dziwnego, że kiedy nadarzyła się okazja pokazać z dobrej strony, ta postanowiła skorzystać. To była wręcz desperacja. Madonna była gotowa grać choćby za półdarmo (ostatecznie jej wynagrodzenie wyniosło „zaledwie” 35 000 dolarów, co było zaskakująco niską sumą, jak na gwiazdę jej formatu). Zrobiła to jednak w sposób bezpieczny – grając piosenkarkę. Rola Madonny umożliwiła jej pokazanie swoich muzycznych zdolności na nieco innym polu – nie w świecie popu, a jazzu i swingu.

Wśród nagrań demo, powstałych na potrzeby filmu, znaleźć można „What Can You Get”, będące w rzeczywistości wczesną wersją „What Can You Lose”. Od znanego utworu różni się jednak tym, że Madonna śpiewa ją solo, a w filmowej wersji towarzyszy jej Mandy Patinkin. Ponadto na niektórych bootlegach znaleźć można dwie różne wersje „I Always Get My Man” (demo „Sooner Or Later” – pierwsze bardziej fortepianowe, drugie zbliżone do ostatecznej wersji) oraz wczesne wersje „More” i „Now I’m Following You” z innym wokalem i w wersji bez tzw. „Part II”, tworzącego na płycie mostek między jazzowym materiałem a popowym „Vogue”. Różnice w brzmieniu tych ostatecznych utworów są jednak praktycznie niezauważalne.

Wszystkie wymienione to jednak znane piosenki. Z pewnością jednak bardziej intrygujące są te, których ostatecznie nie dane nam było usłyszeć, a których istnienie zaświadczają bazy danych nt. praw autorskich. I tak w bazie ASCAP pod sygnaturą #340325268 znaleźć można piosenkę pt. „Dick Tracy”, której autorem jest Patrick Leonard. Co ciekawe, w bazie APRA istnieje inna piosenka pod tym samym tytułem, która miałaby być wykonywana przez Madonnę, a jako jej autor figuruje Daniel Elfman (sygnatura #GW04472893), będący faktycznie kompozytorem motywu głównego z filmu. Na wydanym niezależnie od „I’m Breathless” soundtracku pojawia się zresztą utwór o tym tytule, jednak… wykonuje go raper Ice-T.

W jednej z zapowiedzi w magazynie „Billboard” pojawiła się wzmianka o piosence „Dog House”, którą miała śpiewać Madonna. Śladów po niej jednak brak. Zamiast tego na osobnym soundtracku znajduje się piosenka o podobnym tytule – „You’re In The Dog House Now” śpiewana przez Brendę Lee. Niewykluczone zatem, że istnieje wersja śpiewana przez Madonnę. Przesłanek by w to wierzyć jest więcej.

Wszyscy znają zapewne piosenkę „Back In Business” z repertuaru Madonny. Pojawia się ona na „I’m Breathless”, a jej autorami są Madonna i Pat Leonard. Dziwnym trafem w filmie „Dick Tracy” również pojawia się piosenka o tym samym tytule, ale inna – będąca kompozycją Stephena Sondheima, a śpiewana przez Janis Siegel, z zupełnie innym tekstem.

Na tym nie koniec. Na płycie Madonny usłyszeć można „Now I’m Following You”. Przyjęło się, że jest to jeden z tych utworów, które nie były inspirowane filmem, a z niego pochodziły. Jest to po części prawda, ale naciągana. „Now I’m Following You” rzeczywiście słyszymy w filmie, ale zamiast Madonny i Warrena Beatty’ego piosenkę śpiewa Andy Paley, jej współautor.

Pewnie wielu z Was zastanawia się, skąd takie rozbieżności i dziwne zbieżności tytułów. Niestety, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Wielu rzeczy możemy się jedynie domyślać. Przyjęło się bowiem uważać, że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Nad filmem pracowały dwie wielkie wytwórnie – należąca Disneya Buena Vista i Warner Bros. (jako światowy dystrybutor). Warner pilnował Madonny jak oka w głowie, wszak była to ich kura znosząca złote jajka. Nie był więc chętny do dzielenia się zyskami z jej muzyki. Disney z kolei przypuszczalnie nie zamierzał zgadzać się na tak wiele piosenek śpiewanych w filmie przez Madonnę, które miałyby nie przynieść należnego zysku ze sprzedaży płyt. Stąd zdaje się, że aby uniknąć zawiłości prawnych i boju o materiał, Madonna odpuściła część utworów, które ostatecznie zaśpiewali inni wykonawcy, zaś wytwórnie dogadały się, że poza soundtrackiem (czyli na „I’m Breathless”) pojawią się zaledwie cztery utwory filmowe, natomiast reszta materiału będzie nowa, opatrzona znaczkiem „muzyka inspirowana filmem Dick Tracy”. Są to jednak autorskie domysły – w końcu o tego typu rzeczach – choćby ze względów wizerunkowych – nigdy nie mówi się otwarcie.

The Immaculate Collection

Po zakończeniu trasy „Blond Ambition” zaczęło się głośno mówić, że Madonna zamierza podsumować ten etap swojej kariery, wydając pierwszą składankę typu „greatest hits”. Roboczo zatytułowana była ona „UltraMadonna”, ale ostatecznie zdecydowano, że ukaże się ona w listopadzie 1990 roku pod podsycającym kontrowersje tytułem „The Immaculate Collection” (gra słów z „immaculate conception” – „niepokalane poczęcie”). Piosenkarka wiedziała doskonale, że nowy materiał podziała na fanów jak lep na muchy, dlatego zdecydowała się na nagranie kilku nowych utworów. Na płycie znalazły się 2 kompozycje – „Justify My Love” i „Rescue Me”. Wszystko wskazuje jednak na to, że materiału, który mógł zasilić wówczas składankę, powstało więcej, ale kiedy z niego zrezygnowano, trafił on do innych artystów.

W 1993 roku piosenkę „Get Over” wydał jako singiel Nick Scotti, aktor i model, który próbował swoich sił jako wokalista, jednak jego kariera muzyczna skończyła się po jednej płycie. Madonnę można usłyszeć w chórkach jego singla, została ona także producentką utworu wraz z Shepem Pettibonem. Pierwotnie jednak dane nam było usłyszeć ją na soundtracku do filmu „Same kłopoty” w nieco innej wersji, jednak z wyraźnie słyszalnym wokalem Madonny.

Andy Paley, z którym Madonna zetknęła się pierwszy raz podczas tworzenia soundtracku do „Dicka Tracy”, również wspomógł ją swoimi siłami w tym czasie. Owocem tej współpracy miała być piosenka „To Love You”, za którą podobno zabierano się dwa razy – najpierw podczas sesji nagraniowej na potrzeby „The Immaculate Collection”, a potem w 1994 przy okazji tworzenia „Bedtime Stories”. W obu przypadkach z utworu zrezygnowano. W sieci krąży jednak domniemany tekst:

Where has nature gone?
Is loving you wrong?

To love, and to be loved
That’s what my life should be about
I reach your lips, we share a kiss
And I fall.

To love and to be loved by you
To love you is all I can do
And for always
To love and to be loved by you
To love you is all I can do

To love and be loved
That’s what life’s all about
Keeps the stars coming
What makes a sad heart sing
I’m falling….

To love and be loved
That’s what living is for
My goal is greater than this
To reach your lips to share your kiss

To love and to be loved by you
To love you is all I can do
And for always
To love and to be loved by you
To love you is all I can do

To stay in your arms
Is the dream I pursue
To be sheltered from the storm
To be cozy and ever so warm
Simply to love you

To love and to be loved by you
To love you is all I can do
And for always
To love and to be loved by you
To love you is all I can do

And for always to love
And be loved by you

W tamtym czasie i być może także na etapie zbierania pomysłów na nowy materiał na składankę, powstała piosenka „Queen’s English”. Madonna zrezygnowała z niej dość wcześnie, ale ostatecznie oddała ją swoim tancerzom – Luisowi i Jose, którzy próbowali rozpocząć karierę muzyczną. Królowa Popu wsparła przyjaciół swoim gościnnym wokalem, dzięki czemu do dziś możemy ją usłyszeć na singlu wyprodukowanym przez Juniora Vasqueza.

Erotica

Początki pracy nad piątym albumem studyjnym Madonny są owiane tajemnicą. Wygląda na to, że pracując bez konkretnego terminu i szukając inspiracji, piosenkarka podejmowała pierwsze próby nagrań już w 1991 roku. Choć o samej współpracy nie wiadomo właściwie nic, zdaje się, że w tym czasie pracowała z Juniorem Vasquezem. Wygląda jednak, że nie była zadowolona z efektów, bo zarejestrowanego wspólnie materiału praktycznie nie ma, informacji o nim na próżno też szukać w jakiejkolwiek bazie, a jeśli gdzieś uda się na coś trafić, wygląda to tak, jakby współpraca bardzo szybko się zakończyła.

Istnieje jednak tajemnicze demo, które według plotek ma pochodzić z tego okresu, zatytułowane „Fantasy”.

Choć wiele osób uważa, że może być ono w jakimś stopniu fałszywe (np. niekoniecznie brzmiało tak samo na etapie, na którym Madonna zaniechała nad nim prac), Vasquez nie próżnował. Utwór bazujący bowiem na tym samym kobiecym wokalu został przez niego wyprodukowany dla grupy Race, która wydała go w 1997 roku. Według zamieszczonych na singlu informacji, w piosence udziela się tajemnicza „Who’s Dat Girl”. Oprócz jej pseudonimu, na singlu jest jeszcze jeden związek z Królową Popu zasugerowany przez Vasqueza – remiks o charakterystycznym tytule „Junior’s Erotica Club Mix”. Jeśli faktycznie wokal należy do Madonny, to trzeba pamiętać, że producent bez zgody artystki i jej wytwórni nie mógł go użyć. Byłoby to równoznaczne z pozwem za nieautoryzowane wykorzystanie. Strategicznie lepiej było więc zostawić czytelne znaki – takie, by każdy wiedział o kogo chodzi, ale aby nie padło to wprost. Vasquez miał zresztą ułatwione zadanie – formalnie Madonna nigdy nie zarejestrowała „Fantasy” jako swojej własności intelektualnej. Zdaje się też, że „Billboard” wyczuł pismo nosem – 15 marca 1997 roku napisał on o utworze Race, wspominając, że wokal brzmi łudząco podobnie do Madonny.

Każdy, kto zna sposób, w jaki pracuje Madonna, wie, że niejednokrotnie rozpoczyna ona pracę z jednymi, by w przypadku niezadowolenia z efektów zabrać dotychczasowy materiał do kogoś innego, kto tchnie w niego nowe życie. W ten sposób kawałki Avicii’ego nagrane na „Rebel Heart” wzięli na warsztat Diplo i S1, a np. „Frozen” we wczesnej wersji Patricka Leonarda przerobił po swojemu William Orbit. Jeden z wycieków zdaje się sugerować, że podobna historia mogła spotkać także Juniora Vasqueza.

Wiosną 2017 roku wyciekło demo „Love Hurts”. Poza refrenem i muzyką, słowa zwrotek (poza kilkoma dodatkowymi wersami) są znane zapewne wszystkim – jest to bowiem ten sam tekst, który znamy z finalnej wersji tytułowej piosenki z albumu „Erotica”. Zdaje się więc, że motyw dominy Dity narodził się już na etapie prac z Juniorem Vasquezem.

Wkrótce Madonna podziękowała jednak DJ-owi z nieznanych powodów. Na pokładzie pojawili się wówczas Andre Betts, Tony Shimkin i Shep Pettibone. Vasquez z kolei rozpoczął dziwną kampanię niechęci wobec Madonny. Zdarzało mu się co prawda miksować dla niej utwory, ale sam zasłynął z utworu „If Madonna Calls”, który był bardziej zaczepką pod jej adresem. Być może powody tego zachowania mają to samo źródło, co przerwana współpraca? Możemy tylko gdybać…

Wkrótce płyta Madonny zaczynała nabierać charakteru i określony został kierunek prac – zamiast klubów w Los Angeles, Madonna chciała „house z brudnej uliczki w Harlemie”. Nie znaczy to jednak, że płytę nagrano za jednym podejściem, zamykając listę utworów bez powstania alternatywnych wersji i konieczności podejmowania decyzji, który utwór zostawić, a który odrzucić.

Omawiając niewydany materiał z „Erotiki”, nie można zapomnieć o elektryzujących fanów „The Rain Tapes”. Na temat tego materiału powstało wiele mitów, wielu nie do końca zorientowanych fanów wrzuca do tego worka wszystkie dema z „Erotiki”, więc mamy okazję, aby nieco sprostować.

„The Rain Tapes” to nie wszystko, co Madonna nagrała z myślą o swoim piątym albumie studyjnym, a oryginalne taśmy z materiałem zarejestrowanym wyłącznie podczas sesji z Pettibonem i Shimkinem. Stąd nie można dodawać do nich utworów nagranych z Bettsem, który pracował od nich niezależnie. Zwyczajowa nazwa tych taśm pochodzi od piosenki „Rain”, która została tam nagrana jako pierwsza. Tak prezentuje się ich pełen skład:

KASETA 1, STRONA 1 (tytuł, opis ścieżki, czas trwania, data):

1. Rain (final demo, new harms), 5:23, 6 grudnia 1991
2. Rain (new vocal damaged), 5:34, 13 listopada 1991
3. Deeper & Deeper (final demo), 5:39, 13 listopada 1991
4. Bye Bye Baby (first day ruff), 5:52
5. Bye Bye Baby (final demo), 4:02
6. Bye Bye Baby (second day ruff), 4:22
7. You Are The One (final edit demo), 4:36
8. Shame (final demo), 6:12

KASETA 1, STRONA 2 (tytuł, opis ścieżki, czas trwania, data):

1. Shame (Straight Pass), 6:31
2. In This Life (edit), 6:27
3. Cheat (Drunk Girl) (edit), 5:36
4. Goodbye To Innocence (final edit), 6:11
5: Goodbye To Innocence (Straight Pass), 5:46
6: Actions Speak Louder Than Words (final edit 1), 5:45
7. Erotica (final demo 1), 5:14, 16 stycznia 1992

KASETA 2, STRONA 1 (tytuł, opis ścieżki, czas trwania, data):

01. Actions Speak Louder Than Words (first day), 5:54
02. Actions Speak Louder Than Words (final edit 2), 5:49
03. Erotica (rough mix), 5:16, 15 stycznia 1992
04. Erotica (final demo 2), 5:24, 15 stycznia 1992
05. Thief Of Hearts (old music), 3:55, 17 stycznia 1992
06. Thief Of Hearts (new music), 5:12, 20 stycznia 1992
07. Jitterbug, 0:36, 15 stycznia 1992
08. Thief Of Hearts (old music again), 5:15, 22 stycznia 1992

O ich istnieniu świat dowiedział się w 1999 roku, kiedy Bruce Baron napisał artykuł dla „Goldmine” o niewydanym materiale Madonny. Miał on okazję usłyszeć taśmę tylko raz, w Bibliotece Kongresu w Waszyngtonie. Jego opis był jednak niekompletny i niestety niepozbawiony błędów. Nadmienić należy zresztą, że piosenki nagrane na kasecie nie są w najlepszej jakości.

Już szybkie spojrzenie na tracklistę utwierdzić może w przekonaniu, że materiału powstało znacznie więcej niż umieszczono na płycie i w pobocznych projektach z tamtego okresu. Widzimy tu bowiem alternatywne wersje znanych utworów, niekiedy ich wczesne wersje („Cheat (Drunk Girl)” to tak naprawdę „Bad Girl” w wersji demo) oraz kilka całkowicie odrzuconych utworów.

Tytułowa „Erotica” zanim uzyskała ostateczne brzmienie i tekst, również przeszłą wiele zmian. Po domniemanym „Love Hurts”, utwór doczekał się przeróbki w tzw. „You Thrill Me”. Na tym etapie można posłuchać nagrania na „The Rain Tapes”. Wersja ta znana jest z „Confessions Tour”, gdzie po latach Madonna zaśpiewała fragmenty tekstu z niewydanej wersji piosenki. W bazie US Copyright Office piosenka figuruje pod sygnaturą PAu-1-605-642.

„Erotica” oficjalnie została wydana nie tylko w wersji znanej z płyty, ale też w formie singla pt. „Erotic” dołączonego do książki „Sex”, której wydanie postanowiła Madonna połączyć z płytą, krystalizując i rozbudowując pomysł alter ego – sadomasochistycznej dominy Dity. Brzmienie tej wersji jest znacznie bardziej surowe, a bliskowschodnie inspiracje jeszcze bardziej słyszalne.

Pierwszym z wymienionych odrzutów jest „Shame”. Demo wyciekło do Internetu 27 lipca 2014 roku. Utwór zarejestrowano w US Copyrights z sygnaturą #PAu-1-605-637, w ASCAP pod #491644325, zaś w CMRRA pod #1776484. Co ciekawe, wiele osób zauważyło podobieństwa między tym utworem a piosenką Monie Love „It’s a Shame (My Sister)” z 1990 roku, zwłaszcza w sposobie śpiewania tytułowego słowa. Przypuszcza się, że stąd mogły wziąć się plotki, jakoby obie panie szykowały wówczas coś wspólnego. Wydaje się jednak, że były to fałszywe informacje, ponieważ nigdy nie pojawiły się żadne dowody na poparcie tej plotki.

Tego samego dnia, kiedy w sieci pojawiło się nagranie „Shame”, wyciekło także demo „You Are The One”. Z omówioną wcześniej piosenką mają jeszcze jedną rzecz, która je łączy – w obu przypadkach przez wiele lat w sieci można było natrafić na ich fałszywe „dema”, stworzone przez internautów, by udawały odrzuty z „Erotiki”. W obu przypadkach tekst „posklejano” z różnych wypowiedzi Madonny m.in. z wywiadów, następnie nałożono na spreparowane instrumentale i zniekształcono, by zamazać wszelkie dowody na fałszerstwo i upodobnić je tym samym do starego nagrania z amatorskiej taśmy.

Produkcja falsyfikatów nie ominęła także „Jitterbug”. Ze wspomnianego artykułu w „Goldmine” od lat można było się dowiedzieć, że Madonna wyśpiewuje tytułowe słowo sylabizując, a następnie mówi:

Nie, to nie działa. Czy to będzie trwać wiecznie? Niech ktoś skończy tę lekcję tańca.

Po chwili ciszy mówi w tle, jakby do kogoś obok, co wyłapuje mikrofon:

Były tam jakieś fajne pomysły.

Na podstawie tych informacji ktoś przygotował fałszywy fragment, w którym użyty został instrumental remiksu „Everybody Move” Cathy Dennis i w którym słowo „Jitterbug” „posklejano” z różnych głosek z rozmaitych piosenek Madonny, oraz dołożono niewyraźne słowa, to m.in. słynne pytanie „Do I have to listen to this?” z „Truth Or Dare”.

Prawdziwa piosenka była jednak nagrywana z myślą o filmie „Ich własna liga”, co potwierdził w wywiadzie z 2011 roku Tony Shimkin, współproducent materiału z „Erotiki”:

Byliśmy wtedy w środku roboty z tak wieloma innymi rzeczami, że może nie było tej konieczności [nagrywania kolejnego utworu] do filmu.

Wśród wymienionych utworów znalazł się „Goodbye To Innocence”. Ostatecznie piosenka ukazała się na składance „Just Say Roe”, będącej częścią kampanii pro-choice, w którą zaangażowali się wówczas artyści w Stanach. Wersja Dub tej piosenki – znana pod tytułem „Up Down Suite” – znalazła się na singlu „Rain” jako dodatkowy utwór. Za piosenkę odpowiadali wspólnie Madonna, Shep Pettibone i Tony Shimkin.

Zanim powstały jednak te odsłony utworu, miał on zupełnie inną formę, różniącą się zarówno muzyką, melodią jak i częściowo tekstem. Jedna z wersji demo – najwcześniejsza ze znanych – opisana na „The Rain Tapes” jako „straight pass” wyciekła do Internetu w lutym 2008 roku (oznaczenie w US Copyright Office: #PAu-1-605-640).

Wraz z pojawieniem się w sieci wciąż mało znanych nagrań z omawianych taśm, świat poznał kolejną wersję, którą opatrzono dopiskiem „final edit”. Nadal można w niej usłyszeć taneczną muzykę, ale względem dema „straight pass” różnica polega na sposobie, w jaki Madonna artykułuje słowa w refrenie.

W lipcu 2021 roku w sieci pojawiło się kolejne nagranie „Goodbye To Innocence”. Nie pochodzi ono jednak z „The Rain Tapes”. Słychać w nim całkowicie zmienioną warstwę muzyczną. Wiele osób zapewne zauważy podobieństwo do albumowej wersji „Fever”, które nie jest przypadkiem. Kiedy Madonna pracowała nad „Goodbye To Innocence” i miała nagrać piosenkę, dla żartu zaśpiewała na tle przygotowanego instrumentalu tekst utworu „Fever”, który w swoim repertuarze miała m.in. Peggy Lee. Wypadło to podobno tak dobrze, że w ciągu dwóch godzin załatwiono kwestie formalne, aby możliwe było wydanie coveru przez Madonnę. I tak historia „Goodbye To Innocence” rozbija się na dwie osobne.

Podsumowując – w kolejności od najstarszej znanej wersji do ostatecznie wydanej, historia „Goodbye To Innocence” wygląda następująco:

Wyciek z lata 2021 pokazał światu również nieznaną wcześniej wersję “Thief of Hearts”, w której wpleciono fragment śpiewany na melodię z “If I Had a Hammer”, amerykańskiej pieśni folkowej. Fragment ten usunięto jednak z ostatecznej wersji, prawdopodobnie dlatego, aby uniknąć kontrowersji. Tekst ten zakrawał bowiem o tematykę krwawej przemocy w ramach zemsty.

Spośród materiału nagranego z Andre Bettsem, uwagę zwraca niewydania piosenka pt. „Dear Father”. Według anegdoty przywołanej przez Lucy O’Brien, na roboczej liście utworów, które miały trafić na płytę, piosenka figurowała jako numer 4. Madonna zdecydowała jednak o jej usunięciu niedługo przed zamknięciem tracklisty „Erotiki”. Powodem rzekomo miał być Mic Murphy, który zagrał w tej piosence partie basu. Podobno Madonna i Murphy mieli pokłócić się o coś w latach 80. i to przesądziło, że utwór został odrzucony. Powód nie jest znany, ale jeśli ich kłótnia była powodem, dla którego Madonna nie chciała wydawać piosenki, to można domniemywać, że powód nie był błahy. Madonna miała rzekomo bardzo lubić „Dear Father” – utwór opowiadał o jej niełatwych relacjach z Bogiem i zmaganiach z własną duchowością.

Pierwsza połowa lat 90. upłynęła Madonnie pod znakiem gigantycznej popularności, którą zafundował jej album „Like a Prayer” a potem trasa „Blond Ambition”. Podsumowaniem tej popularności miała być jej pierwsza w karierze składanka przebojów, z której nowy materiał pchnął Madonnę w kierunku eksplorowania własnej seksualności. A kiedy reakcje na to nie były jednoznaczne, uzmysłowiły jej one pruderyjność i zakłamanie społeczeństwa, którym zdecydowała się wyjść na przeciw z albumem „Erotica”. Odrzucony materiał i poboczne projekty również komponują się z czasami, w jakich powstały. Są jednak znakomitym wehikułem czasu – nie tylko do tego, jak kariera Madonny wyglądała, ale także prowokują do zadawania pytań, jak ta kariera mogłaby wyglądać, gdyby prace nad materiałem poszły w innym kierunku. W przypadku „Erotiki” być może byłby to materiał nieco bardziej taneczny i komercyjny, ale przez to płyta, która brzmi „jakby nagrywano ją w ciemnej uliczce w Harlemie, prawdopodobnie nie miałaby tego charakteru, który być może w tamtych czasach był niezrozumiały, ale po latach uchodzi za jeden z najbardziej rewolucyjnych w karierze Madonny.

Krystian