Mainstream charakteryzuje się tym, że o rzeczach mało znanych dowiadują się miliony. Znaki niegdyś nierozpoznane stają się powszechne. Nagle o czymś co istniało, ale nie było widoczne, wie każdy. Znak ten istnieje w kolektywnej pamięci. Najlepsze z nich zyskują z czasem znamiona kultowości, lata mijają, a one nadal są znane. Każda ponadczasowa gwiazda, która jest świadoma swojego wizerunku i wpływu na miliony ma dodatkowo swoje znaki rozpoznawcze. Dla Michaela Jacksona to moonwalk. A dla Madonny to voguing.

Tytuł tekstu wprowadza małe zamieszanie. Dlaczego? Cóż… Madonna na dobrą sprawę nie wynalazła tego tańca, a jedynie za jej ogromną zasługą zdołał przedostać się do mainstreamu. Ale skupmy się na głównym temacie.

Jeżeli miałbym komuś zreferować, do jakiej muzyki tańczono najchętniej w latach 80-tych, opisałbym ją jako romans z syntezatorami, zrodzony z zafascynowania muzyką disco. Do tego – całość okraszona muzyką funk, wielkimi gitarowymi riffami oraz zachęcającym do tańca beatem. Prym wiodła wtedy właśnie Madonna, rodzeństwo Jackson, a także Paula Abdul – zwłaszcza pod koniec lat 80. Nadszedł jednak rok 1990, równoznaczny z wydaniem przez pierwszą z wymienionych singla „Vogue” – nieco odmiennego, bo utrzymanego w stylistyce undergroundowej jeszcze wówczas muzyki house. Był to prawdziwy przełom dla fanów artystki oraz całego świata muzyki komercyjnej. Do znacznej popularności utworu przyczynił się klip, w którym Madonna łamie sobie kończyny, ale w jakże wyrafinowany sposób. Tak rozpoczął się szał na voguing (zapisywany również jako „voguing”).

Jak narodził się voguing?

Sam taniec narodził się znacznie wcześniej niż na początku lat 90. Za jego kolebkę uchodzą lata 60. oraz nowojorska dzielnica Harlem. Pierwszymi propagatorami owego stylu zostali czarnoskórzy oraz latynoscy mieszkańcy dzielnicy, powiązani z podziemiem subkultury gejowskiej. Największą inspiracją stał się dla nich, bez większego zaskoczenia, magazyn „Vogue”. Tancerze starali się odwzorować wystudiowane pozy, dynamikę oraz ruchy ze świata mody, by następnie przenieść je na parkiet.

Inne źródła podają też, że taniec zrodził się także z baletu, sztuk walki, gimnastyki, a nawet hieroglifów. Ważną postacią, która przyczyniła się do popularności stylu jest Paris Dupree — amerykańska artystka oraz drag queen. Według pewnej historii miała ona przyglądać się pozom zaprezentowanym w biblii mody, by bezpośrednio odwzorować je na parkiecie, co kolejno naśladowały za nią inne królowe.

Inna geneza tańca opowiada o czarnoskórych homoseksualnych więźniach na nowojorskiej wyspie Rikers Island. Ponownie — naśladowali oni pozy z magazynu, aby przyciągnąć uwagę współwięźniów. A mimo że dokładna geneza pochodzenia tańca jest mglista, wszystkie sprowadzają się do wspólnego czynnika, którym jest magazyn „Vogue”. Dlatego nazwa tańca nie powinna już budzić żadnych zastrzeżeń.

Vogue – podstawy tańca

Ale jak się poruszać, aby móc powiedzieć, że tańczysz vogue? Kluczowym elementem stylu są skomplikowane ruchy rąk oraz dłoni, które tworzą często symetryczne kształty. Obecnie można wyróżnić trzy najważniejsze style voguingu.

Old way (styl klasyczny) – do roku 1990

Charakteryzuje się on tworzeniem z ciała symetrycznych linii oraz precyzji i płynności podczas wykonywania figur. Klasycznie tańczyło się go podczas pojedynku dwojga tancerzy. Wygrana nie wiązała się jedynie z wykonaniem najbardziej efektownych póz. Zwycięzca powinien „przypiąć” swojego przeciwnika w taki sposób, aby nie miał on fizycznej możliwości wykonania jakiegokolwiek ruchu.

New way (nowy styl) – po 1990 roku

Nowy sposób to w istocie sztywne ruchy rąk, połączone z „kliknięciami”, czyli wyginaniem kończyn w stawach. Sposób ten można również opisać jako uwspółcześniona pantomima, w której wyimaginowane przedmioty, takie jak pudełko, są wprowadzane podczas ruchu i przemieszczają się wokół ciała tancerza. Ma to na celu dowiedzenia jego zręczności i niesamowitej elastyczności.

Vogue fem – od około 1995 roku

Fraza „fem” pochodzi od francuskiego słowa „femme”, oznaczającego oczywiście kobietę. Nazwa tego odłamu miała w zamyśle oznaczać przesadnie kobiece ruchy, zainspirowane baletem, jazzem oraz tańcem współczesnym. Obecnie można wyróżnić pięć podstawowych elementów Vogue Fem:

  • Duckwalk

Tak, jak sugeruje dosłowne tłumaczenie, jest to swego rodzaju „kaczy chód”. Polega on na kucaniu na piętach i wyrzucaniu stóp do przodu w rytmie muzyki.

  • Catwalk

Forma kobiecego chodu, niekiedy nawet przesadzonego, podczas którego nogi krzyżują się, biodra kołyszą z boku na bok, a ręce – rzucane są do przodu.

  • Hands

Podczas występu dłonie opowiadały historię. Jest to jednocześnie element kpiny z przeciwnika, określany mianem „shade”. Tancerz może na przykład żartować z jego przerażonej miny.

  • Floorwork

Ten element podkreśla zmysłowość uczestników i polega na toczeniu ciała po podłodze lub skręcania nóg w jak najbardziej seksowny sposób.

  • Spins and Dips

Czyli obroty i upadki oraz element pojawiający się podczas punktu kulminacyjnego utworu. Upadek nosi także nazwę „drop/dead drop”. Jeżeli figury te zostaną wykonane w innym fragencie piosenki, nie zostaną one wykonane poprawnie.

Strike a POSE!

Kolejną falę popularności tańca spowodowała premiera najnowszego serialu kanału FX — „Pose”. Za jego reżyserię odpowiedzialny jest Ryan Murphy, autor takich hitów jak „Glee”, „Scream Queens”, „American Horror Story”, czy jego siostrzana wersja — „Crime Story”. Akcja serialu rozgrywa się oczywiście w Nowym Jorku i opowiada o podziemnej, tęczowej społeczności miasta, znanej jako ballroom community. Przynależą do niej ludzie mniejszości — czarnoskórzy, latynosi, bardzo często transseksualni, a co najistotniejsze — odrzuceni przez własne rodziny. Tworzą oni domy (Houses), których podstawową funkcją jest możliwość odnalezienia się oraz pomocy w trywialnych sprawach.

Opiekunowie domów nazywani są Matką i Ojcem i przeważnie są również ich założycielami, członkowie zaś — określają się nawzajem siostrami, niezależnie od płci. Z kolei same bale to wydarzenia, podczas których poszczególne domy rywalizują pomiędzy sobą — czy to w pojedynkach tanecznych, czy urody. Wygraną w szeregu kategorii są trofea oraz, co jeszcze bardziej istotne — prestiż domu.

O serialu nie wspominam oczywiście bez przyczyny. Bardzo ważną dla przebiegu jego fabuły jest Madonna, mimo że artystka nie pojawia się w nim osobiście. Drugi sezon rozpoczyna się momentem wydania przez piosenkarkę singla „Vogue”. Wiąże się to z przedostaniem ówcześnie egzotycznego tańca do kultury popularnej. Ukazany został moment, gdy utwór przez trzy tygodnie okupował amerykańską listę przebojów, tworzenia specjalnych zajęć, podczas których można było nauczyć się tańczyć jak Madonna, czy nawet przesłuchań do trasy koncertowej „Blond Ambition World Tour”. Co więcej, chwila wydania utworu to także zmiany społeczne. Serial podkreśla, że dzięki artystce faktem stało się to, że społeczność LGBT+ wreszcie może zostać ogólnie zaakceptowana.

Madonna i voguing

A dlaczego Madonna zainteresowała się voguingiem? Wszystko to za sprawą jej pierwszego nauczyciela baletu — Christophera Flynna. Pochodził on ze środowiska LGBT i zachęcał artystkę, aby skupiła się na karierze tanecznej. W późniejszym czasie otrzymała dzięki niemu stypendium taneczne na Uniwersytecie Michigan. Madonna, już u szczytu swojej kariery, wypowiadała się o mężczyźnie niezwykle ciepło. Wspominała, że to on kształtował poczucie jej własnej wartości oraz wrażliwości artystycznej. Co więcej, gdy poznała jego społeczność, była nią tak zafascynowana, że zapragnęła zaprezentować ją całemu światu. Po upływie kilku lat powstał utwór „Vogue” oraz towarzyszący mu teledysk. Jako ciekawostkę warto przytoczyć fakt, że w klipie pojawił się Jose Gutierez Xtravaganza — tancerz i choreograf oraz obecny Ojciec nowojorskiego House of Xtravaganza.

Przeczytaj także: Wszystko o VOGUE

Voguing współcześnie

Za sprawą Madonny, vogue stał się jednym z popularniejszych stylów tanecznych, szczególnie we współczesnej muzyce pop. Z własnych obserwacji mogę wskazać tutaj dwie artystki młodszego pokolenia, które, podobnie jak Madonna, równie silnie powiązane są z Nowym Jorkiem. Mam tutaj na myśli Lady Gagę oraz Arianę Grande. W klipie do utworu pierwszej z nich – „Alejandro” wyraźnie widać wpływy omawianego tańca. Artystka wykonuje bowiem symetryczne sekwencje taneczne, a ponadto, sama scena, w której zawarty jest układ, stylistycznie przypomina klip do utworu z 1990 roku.

Co do panny Grande – trudno u doszukiwać się w jej klipach choreografii, natomiast częściej pojawia się ona podczas jej tras koncertowych. Poniższy klip to nagranie z trasy koncertowej „Dangerous Woman Tour” oraz utwór „Be Alright”.

Sądzę, że w ramach podsumowania przytoczę jedynie truizmy. Voguing to niesamowity taniec, a oglądanie zawodowych tancerzy to uczta dla oczu. Bez udziału Madonny z pewnością trudno byłoby mu przedostać się do mainstreamu, a wszystkim zainteresowanych odsyłam do omawianego serialu „Pose”. Dzięki niemu Dzięki niemu zanurzycie się w świat tego tańca całkowicie.

JAKUB URBAN