Nie milkną plotki na temat nadchodzącej płyty Madonny. W tym wpisie zbieramy je wszystkie, ale musicie pamiętać, że nic, co tu przeczytacie, nie zostało w żaden sposób potwierdzone…
Zacznijmy od początku – tytuł. Coraz częściej pojawia się pogłoska mówiąca, że płyta może nosić tytuł „Mother”. Skąd wzięły się te plotki?
Po pierwsze – The Celebration Tour. Cała trasa była „rodzinnym występem” Madonny i jej czwórki najmłodszych dzieci, choć z udziałem również dwójki starszych podczas kilku koncertów (Lola dołączyła do Madonny na scenie w Lonydnie, a Rocco w Sztokholmie). Część internautów łączy domniemany koncertowy film z The Celebration Tour, a raczej brak informacji na jego temat, z prognozowaną premierą nowego materiału – ponieważ ukazuje on Madonnę jako matkę pracującą z czwórką swoich dzieci, jego zapowiedź lub premiera mogą się zbiec z czasem, gdy Madonny na powrót będzie więcej w mediach.
Macierzyństwo – ten motyw przewijał się przez całą trasę, artystka często nawiązywała do tego motywu podczas przemówień, wspominając m.in., że dzieci były pierwszym, o czym pomyślała po przebudzeniu, gdy straciła przytomność w związku z problemami zdrowotnymi w czerwcu 2023 roku. Ponadto, podczas trasy media zaczęły określać Madonnę mianem „królowej matki popu”. Zdaje się więc, że nawet jeśli „matka” nie jest tytułem płyty, macierzyństwo może być znaczącym motywem na najnowszej płycie.
Wielu fanów upatruje też nawiązań do znanego motywu z twórczości Madonny – sieroctwa w młodym wieku. Od wielu tygodni plotkuje się bowiem, że piętnasty album Madonny ma nie być wolny od „mrocznych motywów” – samotności, opuszczenia i śmierci (warto przypomnieć, że rok temu artystka straciła macochę i brata w odstępie kilku dni) i koncentrować się na byciu matką (w rozmaitych znaczeniach tego słowa) w obliczu życia i śmierci. Wprowadzeniem do niego ma być z kolei marcowa sesja zdjęciowa do CR Fashionbook i artystyczny, krótkometrażowy film „Funeral Rites”.
Na tym jednak nie koniec domysłów fanów w Internecie. Pamiętacie relacje Madonny z 19 maja 2025 roku? Na opublikowanych na Instagramie zdjęciach pojawiła się ona w ciemnowłosej peruce, stwierdzając, że… wygląda jak jej matka.
Ponadto, jakiś czas temu zauważono, że na kilku zdjęciach widać jak udo Madonny zdobi napis „Mom, I am a rich man” („Mamo, jestem bogatym człowiekiem”), będący cytatem z kultowej wypowiedzi Cher. Jak udało się ustalić twórcy Madonna Outfits – to rajstopy marki saint sass.
Na tym nie koniec. Kilka tygodni temu Madonna opublikowała zdjęcia, jak przechadza się po Londynie w koszulce z napisem „Mother” (i znacznie mniejszym „fucker” poniżej). W tym samym poście (z 22 lipca) opublikowała ona zdjęcia ze studia ze Stuartem Price’em.
Myślicie, że to wszystko? Jesteście w błędzie! Zaledwie wczoraj (28 sierpnia) Madonna opublikowała na TikToku z pozoru nic nieznaczący filmik, w którym podłożony głos:
Jestem gorącą mamuśką, dobrą matką, zmęczoną matką…
Czy to przypadek? Możliwe. Ale nie zapomnijmy, że w okresie powstawania poprzednich dwóch płyt Madonna często zostawiała na Instagramie podpowiedzi na temat tego, co w twórczym życiu zajmowało w tamtym czasie jej umysł.
instagramowy profil Madonna Literal, który zrzesza głównie brazylijskich fanów, zauważa również, że w ciągu ostatnich kilku miesięcy dominującym kolorem w stylizacjach Madonny jest błękit – analogicznie jak na wielu okładkach płyt („True Blue”, „Erotica”, „Ray of Light” i „Music”), a ponadto bardzo często używa ona na Instagramie niebieskich emotikon (najczęściej niebieskiego serca) – co być może świadczy o wizerunkowej „kolorystyce” nadchodzących czasów. I – co szczególnie ciekawe – kulturowo kolor niebieski symbolizuje bezpieczeństwo, doświadczenie, zaufanie, wiedzę, spokój i zjednoczenie. Czyż nie są to cechy charakterystyczne dla matki?
A jaki muzyczny kierunek mogłaby obrać artystka? Na swoim Instagramie sugeruje nawiązanie do płyty „Confessions….” sprzed blisko 20 lat, ale – poza faktem, że współpracuje ona tak jak wtedy ze Stuartem Price’em – raczej nie da się na razie stwierdzić, na ile jest to faktycznie odwołanie do brzmienia, a na ile marketingowy zabieg mający przykuwać uwagę.
Jakiś czas temu informowaliśmy Was jednak, że artystka zaobserwowała na Instagramie brytyjskich producentów – Jamiego xx i Floating Points. Ostatnio do grona nowozaobserwowanych przez Królową Popu dołączył Tainy – uznany producent znany z latynoskich brzmień – co pokrywa się z plotkami, jakoby Madonna zamierzała połączyć na płycie house i elektronikę z reggaetonem i lubianą przez nią muzyką latynoską.
W Internecie można znaleźć również coraz częściej powielane plotki, że w listopadzie, gdy będziemy świętować 20. urodziny „Confessions on a Dance Floor”, Madonna może wydać pierwszy singiel z nadchodzącego albumu, ale na płytę długogrającą przyjdzie nam poczekać do początku przyszłego roku.
W tej plotce zdaje się tkwić ziarno prawdy. W ostatnim czasie wiele można bowiem przeczytać o zbliżającej się premierze albumu „The Life of a Showgirl” Taylor Swift, planowanej na 3 października. W związku z rynkową bezkonkurencyjnością wykonawczyni „Cruel Summer” wytwórnie muzyczne, którym zależy na wysokich pozycjach nagrywających dla nich gwiazd, coraz częściej wymuszają na swoich podopiecznych premiery, które nie będą kolidowały z potencjalną dominacją Taylor na listach sprzedaży. Taki scenariusz spotkał m.in. nowy materiał Drake’a.
Okres „bezpieczny” branża wyznaczyła z kolei albo na wrzesień, albo na przynajmniej 10 tygodni od 3 października (czyli do połowy grudnia). Jeśli nowa płyta Madonny również w opinii Warner Music ma szanse na 1. miejsce i została dopasowana pod potencjalny grafik innych premier, oznacza to, że płyty nie usłyszymy przed połową grudnia (na ten okres przypada prognozowane 1. miejsce dla Taylor Swift), a w efekcie prawdopodobnie premiera nastąpi na wiosnę.
Spowodowane może to być tym, że okres od połowy grudnia do końca roku to czas świąteczny, gdy nowości nikną wśród świątecznej muzyki, a pierwsze tygodnie nowego roku to rynkowy zastój spowodowany ograniczeniami finansowymi po świątecznych wydatkach, dlatego przyjęło się, że najczęściej przemysł muzyczny „rusza” dopiero od lutego. Czy zatem premierę nowego materiału Madonny również przesunięto na przyszły rok? A może jednak Warner zrezygnuje tym razem ze starań o pierwsze miejsce dla Madonny? Okaże się wkrótce.
W całym czekaniu najgorsze jest jednak to, że… właściwie póki co niczego nie wiemy na pewno…














