Jak wszyscy wiemy, w ubiegły czwartek (9 października 2025 roku) Madonna zapowiedziała EP-kę „Bedtime Stories: The Untold Chapter” wraz z reedycją albumu „Bedtime Stories”, a także wydała w streamingu nieznany wcześniej utwór demo z 1994 – „Right On Time”. Wokół wydawnictwa narosło jednak wiele wątpliwości, które stara się rozwiewać jeden z użytkowników forum PopJustice…

Zanim jednak przejdziemy do analizy najświeższych doniesień, przyjrzyjmy się szybkiej historii wspomnianej EP-ki.

25 października 2024 roku Madonna umieściła fragment zdjęcia autorstwa Paolo Roversiego (z pierwotnej sesji przeznaczonej na okładkę albumu) zapowiadając „niespodziankę” z okazji 30-lecia „Bedtime Stories”. W połowie grudnia zeszłego roku informowaliśmy Was o ponownej rejestracji w bazie ASCAP utworów z sesji nagraniowej z 1994 roku.

EP-ka została oficjalnie potwierdzona w lutym 2025 roku, gdy na końcu instagramowej rolki poświęconej trzydziestym urodzinom singla „Bedtime Story” pojawiła się okładka i wzmianka o startującym wkrótce preorderze limitowanego winyla. Wkrótce jednak ślady jakiejkolwiek wzmianki o EP-ce zniknęły, gdy w marcu Madonna zarchiwizowała Instagrama.

19 maja francuscy fani Madonny odnaleźli za to stronę na Linkfire, która miała prowadzić do streamingu, sprzedaży elektronicznej i preordera fizycznego wydania „Bedtime Stories: The Untold Chapter”. Informacje na ten temat opublikowaliśmy tutaj.

Mijały jednak miesiące, a żadnej informacji nie było. Zamiast tego dostaliśmy wkrótce informacje, że zostanie wydana „Veronica Electronica”. Wielu fanów zauważyło wówczas, że EP-ka przeznaczona rzekomo na 25-lecie „Ray of Light” wydawana ponad 27 lat po premierze zdaje się pospiesznie zrobionym projektem, nie mającym nic wspólnego z zamysłem oryginału z końcówki lat 90. Wszystko wskazuje na to, że to prawda i w lipcu faktycznie mieliśmy dostać „Bedtime Stories: The Untold Chapter”…

Jak zauważyli nasi czytelnicy – w czwartek, po opublikowaniu informacji o EP-ce, przez jakiś czas pojawiała się pod nią data premiery oznaczona jako 18 lipca 2025 – dokładnie tydzień przed premierą „Veroniki Elektroniki” (choć utwory nadal były zablokowane do odsłuchu).

Informacja ta została już jednak zaktualizowana, ale w Apple Music nadal jednak można zauważyć dziwne anomalie. Przy wejściu do EP-ki przez dodanie do biblioteki pojawia się data 31 grudnia 1993. Z kolei przy wejściu przez wyszukiwarkę zobaczymy „właściwą” – 28 listopada 2025. Pierwsza data jednak nie ma odniesienia do konkretnych wydarzeń (Madonna rozpoczęła nagrania dopiero na początku 1994 roku), zapewne została ustawiona domyślnie, aby EP-ka pojawiała się w katalogu Madonny przed „Bedtime Stories”.

A teraz najświeższe plotki. Pamiętacie insidera z forum PopJustice, znanego pod nickiem ragazzo, o którym wspominaliśmy niedawno w kontekście przecieków na temat nowej płyty Madonny? Powrócił on z nowymi informacjami na temat zapowiedzianej EP-ki. Chcemy jednak w tym miejscu podkreślić, że są to plotki, a nie fakty, ponieważ informacji nie sposób zweryfikować, dlatego należy je traktować jako hipotetyczne wytłumaczenie, a nie prawdę objawioną.

Ragazzo pisze w jednym z nowych postów, że powodem opóźnienia była piosenka „I’d Rather Be Your Lover”, którą w pierwotnej wersji Madonna nagrała z Tupakiem Shakurem w czasach, gdy byli parą. Według insidera Królowa Popu była mocno zaangażowana w umieszczenie tego utworu na nowym wydawnictwie i chciała nawet, aby zostało wydane jako singiel, ale sprawy nie potoczyły się tak, jak sobie tego życzyła. Dlaczego?

W tle całej historii znajduje się spór prawny dotyczący własności intelektualnej Tupaca (w tym niewydanych utworów). Siostra rapera, Sekyiwa „Set” Shakur, oskarża zarządzającego spuścizną rapera Toma Whalleya o nadużycia finansowe i brak przejrzystości w zarządzaniu dorobkiem artysty. Sprawa nadal jest w toku i wygląda na to, że nie zostanie prędko załatwiona, dlatego Madonna zdecydowała, że utwór pozostanie niewydany. Inną opcją była dalsza zwłoka, ale trzeba mieć w pamięci, że spór, który wszedł na drogę sądową, mógłby blokować wydanie EP-ki przez kolejne lata, bez gwarancji, że udałoby się uzyskać wymagana zgodę. Więcej na ten temat usłyszycie w naszym podcaście poniżej (słuchajcie od 1:12:45).

Ragazzo nie gasi jednak nadziei – pisze wprost, że być może kiedyś, w jakiś bliżej nieokreślonych okolicznościach, uda się wydać utwór tej power couple z pierwszej połowy lat 90.

Wielu fanów oczekiwało jednak, że na EP-ce pojawi się więcej nieznanych utworów, m.in. „Bring It”, „Somethings Coming Over Me”, „I Will Always Have You”, „Goodtime” czy „Tongue Tied”. Nie kryją oni teraz swojego zawodu, ale i na to ragazzo ma wyjaśnienie. Podobno utwory dobrane na EP-kę mają być najbardziej spójne z charakterem „Bedtime Stories”. Wspomniane dema Shep Pettibone’a mają być z kolei zbyt odmienne stylistycznie i rzekomo nigdy nie były brane pod uwagę jako część tego wydania. Wspomina on także, że jeden z utworów (nie podaje jednak tytułu) o mało nie znalazł się na EP-ce, ale ostatecznie został odrzucony jako zbyt odmienny stylistycznie. Madonna zaś pragnie zaprezentować światu utwory w pełni dopracowane, dzieła tworzące spójną muzycznie całość.

Choć takie tłumaczenie zdaje się mieć sens, w rzeczywistości rodzi jednak kolejne pytania. Dlaczego bowiem utwory ponownie zarejestrowano w bazie ASCAP, jeśli nie brano ich pod uwagę? Czy ich powtórna rejestracja była tylko formą uporządkowania formalności „na przyszłość”? I przede wszystkim – jeśli EP-ka nazywa się „The Untold Chapter” [PL: „Nieopowiedziany rozdział”] i w zamyśle przedstawia również sesję zdjęciową, która wcześniej została opublikowana jedynie w ograniczonym stopniu, a miała zdobić okładkę albumu, to czy może być lepsza okazja do wydania nieznanych utworów? I czy naprawdę „odmienność stylistyczna” może być kryterium, skoro wydawnictwo w zamyśle przedstawia alternatywną historię na zasadzie „co mogło być”? Pytanie pozostawiamy otwarte…

Ragazzo wspomina jednak dalej, że nikt nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, że stoimy dopiero na progu podobnych wydań, a pełne wydanie nieznanych utworów może mieć równie dobrze miejsce, gdy Madonny już nie będzie wśród nas, a zatem – oby stało się to jak najpóźniej.

Nasza hipoteza wiąże się z jeszcze jedną kwestią – procesem samplowania. Shep Pettibone, który jest autorem pierwszych utworów demo powstałych z myślą o „Bedtime Stories”, wspominając proces pracy nad „Erotiką”, ujawnił, że pierwsze wersje demo budował wokół dźwięków wziętych z jego bazy sampli, a następnie zastępował je innymi dźwiękami, pozostawiając jednak te, których zastąpienie nie było możliwe. Stąd m.in. w tytułowym utworze sample trąbek z „Jungle Boogie” Kool & The Gang. Jeśli ten sam model pracy obowiązywał w 1994 roku, nie da się wykluczyć, że wersje demo innych utworów zawierają również sample pobrane z jakiś utworów, których autorzy albo nie zgodzili się na użycie, ustalenie ich autorstwa nie jest dziś możliwe i proces zwany „clearance” nie może zostać sfinalizowany lub oryginalni twórcy stawiają niemożliwe do spełnienia żądania finansowe. Jeśli którykolwiek scenariusz jest w tym wypadku właściwy, a zastąpienie lub usunięcie sampli jest niemożliwe lub zmienia całkowicie strukturę danego utworu, ich wydanie w tym momencie może być albo niemożliwe, albo nieopłacalne (należy pamiętać, że tego typu wydawnictwa kierowane są głównie do wąskiej grupy zainteresowanych fanów, a nie do szerokiej publiczności).

A na koniec ragazzo zdaje się potwierdzać coś, czego mogliśmy się domyślać. Według jego opinii ustawienie premiery EP-ki na 28 listopada zdaje się potwierdzać, że materiał z nowego albumu Madonny usłyszymy dopiero po Nowym Roku. Mało bowiem prawdopodobne, że artystka będzie chciała odciągać uwagę od nowego materiału wydaniem czegoś z przeszłości. Choć – jak wiemy z historii – decyzje Madonny i jej sztabu bywają niekiedy niezrozumiałe (by nie powiedzieć, że wręcz absurdalne) i nic pewnego w tej kwestii nie da się powiedzieć…


AKTUALIZACJA – 20.10.2025

O powody zmian na liście utworów i niewydania większości z nich zapytaliśmy Giulio Mazzoleniego, autora monumentalnego dzieła „Madonna Songbook”. Giulio uważa, że celem Madonny było faktycznie wypuszczenie wydawnictwa, które będzie zawierać niewydany materiał i odrzuconą sesję zdjęciową. Decyzje o zawartości tracklisty zapadły ponoć jednak na wyższym szczeblu wytwórni. Dlaczego?

Projekt z niewydanymi utworami – wg szacunków Warnera – to projekt, który nie ma szans na powodzenie, bo kierowany jest wyłącznie do fanów. Remiksy – pochodzące z silnych, klubowych singli – mają za to przyciągnąć nieco inną publiczność. Mimo iż dla fanów nie jest to produkt wymarzony, i tak kupią oni wydawnictwo, choćby ze względu na „Right on Time”. Dla wytwórni więc jest to sytuacja bardziej korzystna, niż wyłącznie bazowanie na „podstawowym” fandomie.

Niestety, sprawdzają się w związku z tym negatywne prognozy dotyczące powrotu Madonny do Warnera. Wytwórnia ta już od kilku lat znana jest bowiem z gigantycznego parcia na zyski, bez poszanowania artystycznej strony projektów. Ta, którą znamy z czasów największych hitów Madonny i ta, która istnieje dzisiaj, to zupełnie dwie różne firmy, o różnych celach i różnych modelach, z których ten obecny bardziej przypomina wyzysk połączony z minimalnym nakładem. A jeśli Madonna faktycznie została wręcz zmuszona do wydania projektu w takiej formie, może to tłumaczyć poniekąd jej zwłokę. Niestety, cała historia nie wróży niczego dobrego na przyszłość…