Wspaniała nowa piosenka Madonny stawia ją znów w centrum popowego świata
The Telegraph
18 kwietnia 2026
Ed Power
Tłumaczenie: Krystian
Po niespodziewanym występie u boku Sabriny Carpenter na festiwalu Coachella Królowa Popu powraca z przebojowym utworem dance „I Feel So Free”
Nikt nie oddaje hedonizmu disco tak jak Madonna, która w swoim olśniewającym nowym utworze I Feel So Free powraca w imponującej formie. To oldschoolowy banger, napędzany porywającym, house’owym groove’em, z hipnotycznymi, melorecytowanymi wokalami Jej Królewskiej Madonności, która z charakterystycznym, nieodparcie chłodnym tonem oznajmia: „Czuję się taka wolna… na parkiecie”.
Ten utwór — pierwszy solowy od siedmiu lat — jest znakomitą zapowiedzią lipcowej premiery Confessions II, kontynuacji jej przebojowego albumu z 2005 roku Confessions on a Dance Floor, nad którym ponownie współpracowała z producentem Stuartem Pricem. Tamta płyta była ostatnim momentem, kiedy Madonna naprawdę znajdowała się w samym centrum popowego wszechświata. Od tamtej pory — można śmiało powiedzieć — próbuje go dogonić.
Jednak Królowa Popu w nowym utworze odzyskała swoją dawną formę — i to z nawiązką. I Feel So Free miało skromną premierę na antenie stacji LGBT+ Pride Radio, zaledwie kilka godzin przed tym, jak Madonna niespodziewanie pojawiła się gościnnie podczas głównego koncertu Sabriny Carpenter na Coachelli. Przed festiwalową publicznością, która zdawała się oniemiała z wrażenia na sam widok Madonny, artystki wykonały wspólnie Vogue, Like a Prayer oraz jeszcze jeden (nienazwany) nowy utwór z Confessions II. Na dokładkę Madonna zaapelowała o pokój na świecie i podzieliła się wskazówkami astrologicznymi. Dziękujemy, Madge.
To, że Madonna wraca, by odzyskać swoją koronę (i nie jest to pierwszy raz, kiedy gwiazda łączy siły z młodszą rywalką — przed Sabriną Carpenter były już Nicki Minaj, Britney Spears i Christina Aguilera), widać wyraźnie w I Feel So Free, które przez niemal pięć minut swojego trwania ani na chwilę nie zwalnia tempa. Jak przystało na prawdziwy parkietowy hymn, utwór stopniowo narasta, podczas gdy Madonna ogłasza, że jedynym miejscem, gdzie może być naprawdę sobą, jest anonimowość zatłoczonego parkietu („czasem lubię ukryć się w cieniu… stworzyć nową personę”).
Madonna jest jedną z największych muzycznych „srok” ostatnich 50 lat. W erze True Blue łączyła glamour w stylu Marilyn Monroe z plastikowym popem lat 80. Z kolei w okresie Ray of Light przetwarzała trip-hop i muzykę ambientową na potrzeby masowej publiczności. W I Feel So Free cofa się do lat 70. — trafiamy w sam środek złotej ery mrocznych, epickich utworów disco, takich jak I Feel Love Donny Summer. Choć warto dodać, że sam sampel wykorzystany w utworze — French Kiss, house’owy klasyk z Chicago autorstwa Lil Louisa — pochodzi z 1989 roku. Najwierniejsi fani Madonny wychwycą też echa lubianego utworu z Confessions, czyli Future Lovers.

Na przestrzeni swojej kariery była już wszystkim: femme fatale, syreną disco, postrachem tych, których łatwo urazić. Nie obyło się też bez potknięć. Nawet jej najwierniejsi fani przyznają, że w 2019 roku poważnie się pomyliła z Madame X — koncepcyjnym albumem, na którym Madonna wcielała się w postać jednookiego, międzynarodowego szpiega, przy okazji flirtując z dość chaotycznie złożonym funk-popem.
Jednak w przypadku I Feel So Free trafiła w dziesiątkę — wchodząc w groove, serwuje płomienny list miłosny do eskapizmu rodem z parkietów w stylu Studio 54. To bezkompromisowo i wspaniale „madonnowe”.
I Feel So Free jest już dostępne w streamingu; Confessions II ukaże się 3 lipca nakładem Warner Records.