Relacja z premierowego pokazu „CONFESSIONS II – The Film” w Beacon Theatre – UWAGA! ZAWIERA SPOILERY!

Jeśli chcesz mieć niespodziankę, zrezygnuj z czytania.

Premiera filmu „Confessions II” podczas Tribeca Festival była jednym z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń dla fanów Madonny tego lata. Pokaz odbył się w nowojorskim Beacon Theatre i od samego początku było jasne, że nie będzie to zwykła projekcja. Wydarzenie zgromadziło nie tylko samą artystkę i twórców filmu, ale także grono jej wieloletnich współpracowników, przyjaciół i najwierniejszych obserwatorów kariery.

Na widowni można było dostrzec m.in. najlepsza przyjaciółkę Madonny Debi Mazar, córkę Lourdes „Lolę” León, a także reżysera Jonasa Åkerlunda. Obecny był również Matthew Rettenmund, autor słynnej „Encyclopedia Madonnica”, uznawany za jednego z największych ekspertów od twórczości artystki. Wśród gości znalazł się także Stefan Mreczko z podcastu MLVC, dzięki któremu poznaliśmy dodatkowe szczegóły dotyczące samego filmu i nowych utworów.

Madonna pojawiła się na premierze ubrana w efektowne futro, pod którym skrywała cekinową sukienkę. Całość dopełniały niebotycznie wysokie szpilki oraz rozpuszczone, lekko falujące włosy. Jak zgodnie relacjonują uczestnicy wydarzenia, wyglądała spektakularnie.

Po projekcji odbyła się rozmowa z artystką i twórcami filmu – Davidem Toro i Solomonem Chase’em, tworzącymi duet TORSO. Pierwotnie rozmowę miał poprowadzić Jimmy Fallon, jednak nie był on w stanie dotrzeć i ostatecznie zastąpił go dziennikarz i wieloletni przyjaciel Madonny, Anderson Cooper.

Sam pokaz miał nietypowy przebieg. Film został wyświetlony dwukrotnie. Pierwsza projekcja przebiegała bardzo żywiołowo – publiczność spontanicznie reagowała na kolejne sceny i nowe utwory. Po rozmowie z Madonną film odtworzono ponownie. Tym razem artystka poprosiła widzów o całkowitą ciszę, schowanie telefonów i pełne zanurzenie się w doświadczeniu. Zachęcała, by stać się „uczestnikiem filmu, a nie tylko obserwatorem”.

Z relacji osób obecnych na pokazie wyłania się obraz projektu, który mocno odchodzi od klasycznego popu. Wszystko wskazuje na to, że Madonna jeszcze bardziej zanurzyła się w świecie muzyki klubowej (czego w sumie mogliśmy się domyślić już po kwietniowej informacji prasowej o „Confessions II”, ale którą najwyraźniej wielu fanów zignorowało, wciąż oczekując klasycznego popu rodem z „Confessions on a Dance Floor”). Nowy materiał określany jest jako mroczniejszy, odważniejszy i bardziej eksperymentalny względem projektu sprzed 20 lat. Jak wspominają uczestnicy prapremiery, piosenki nie są typowymi, radiowymi hitami, łatwymi do przyswojenia podczas pierwszego odsłuchu – przechodzą jedna w drugą, a ich refreny nie pozostają natychmiast w pamięci. Mimo to opinie po pokazie są bardzo pozytywne.

Utwory prezentowane są w skróconych wersjach, ale to podobno tylko budzi apetyt na całość. W filmie nie ma mówionych partii, jedynie te, które są częścią piosenek. Wyjątkiem jest finalna scena w wykonaniu Loli, która mówi: „Cut this bitch”.

Film zawiera sceny kaskaderskie, ale mimo to Madonna nie korzystała z pomocy dublerki. Wszystkie swoje kaskarderskie sceny wykonywała sama, powtarzając część ujęć kilkukrotnie bo… dobrze się bawiła. 😉

Film trwa około 11-12 minut (choć mówi się też, że ponad 13 minut). Rozpoczyna go i kończy „I Feel So Free”. W sekcjach nagrywanych w korytarzu na początku Madonna ubrana jest w ciemny kostium.

Szczególną uwagę zwrócono na głos Madonny. Wokalistka śpiewa w niższych rejestrach, a jej brzmienie określane jest jako zupełnie inne od tego, do którego przyzwyczaiła słuchaczy przez dekady. Jednym z utworów, który zrobił szczególne wrażenie na widzach, jest „Good For My Soul”. Według Stefana Mreczki to jedna z najmocniejszych pozycji na albumie, a wokal Madonny brzmi w niej wręcz niesamowicie, choć bardzo różni się od tego, co znamy z wcześniejszych wydawnictw.

Mreczko wspomina również, że piosenka, którą Madonna prezentowała podczas Club Confessions w The Abbey, którą wówczas nazywano „Freedom” to w rzeczywistości „One Step Away”. Zawiera ona charakterystyczne, elektroniczne przedłużenie dźwięku w wokalu Madonny (w słowie „fredom”), jakie znamy np. z „I’m So Stupid”.

Mimo braku wymienienia w obsadzie, w filmie pojawia się również Sabrina Carpenter, którą można zobaczyć podczas sekwencji ilustrowanej utworem „Bring Your Love”. To pełna energii, niemal euforyczna scena taneczna rozgrywająca się… po wypadku samochodowym. Jej udział nie był jednak niespodzianką, ponieważ wcześniej można było zobaczyć fragmenty wspólnych scen Madonny i Carpenter w materiałach promocyjnych np. wizualizacji dostępnej na YouTube – tak, sceny widoczne w tle nakręcono na planie tego filmu. Niepotwierdzona na razie informacja mówi, że utwór ma nieco inny miks niż znana nam wersja i pojawia się w nim syntezator przypominający „Lucky Star”. Podobno również w napisach końcowych pojawił się remix, który znamy z występu na Times Square.

Jednym z największych zaskoczeń okazał się natomiast udział kolumbijskiego artysty Feida. Występuje on w utworze „Read My Lips”, będącym szóstą kompozycją na albumie, a sam pojawił się również na premierze. To gość, którego obecności na płycie nikt wcześniej się nie spodziewał, choć Matthew Rettenmund sugerował, że na płycie może znaleźć się jeszcze jeden duet z mniej znanym wykonawcą. Prawdopodobnie więc miał na myśli właśnie „Read My Lips”. Stefan Mreczko opisuje ten utwór jako wpadający klimatem w reggae, ale w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu. Za współprodukcję utworu odpowiada Tainy. O możliwej współpracy tych artystów z Madonną pisaliśmy dla Was już w listopadzie zeszłego roku.

Feid

Podczas rozmowy z Andersonem Cooperem Madonna zdradziła ciekawostkę na temat przedostatniego utworu na płycie – „The Test”. Okazuje się bowiem, ze napisała go wspólnie ze swoją córką Lourdes.

Jednak spośród wszystkich nowych kompozycji jedna pojawia się w relacjach najczęściej. Mowa o „Danceterii”, utworze towarzyszącym scenie rozgrywającej się w łazience. Według uczestników projekcji to właśnie ten numer ma największy potencjał, by stać się ulubieńcem publiczności. Matthew Rettenmund po zakończeniu filmu zapytał Madonnę o tytuł piosenki ze wspomnianej sceny. Gdy usłyszał odpowiedź, miał powiedzieć artystce: „To jest ta piosenka. To właśnie jej będą chcieli wszyscy”. Madonna miała z entuzjazmem podziękować za tę opinię.

Sam utwór opisywany jest jako kompozycja oparta na rytmicznej recytacji i silnie zakorzeniona w kulturze queerowych klubów. Stefan Mreczko zwraca jednak uwagę, że pojawiająca się w nim melorecytacja nie przypomina rapu, który Madonna prezentowała w „American Life”, „Mother And Father” czy nawet „Vogue”. To zupełnie inne podejście do rytmicznego wokalu.

Tytuł „Danceteria” nie jest przypadkowy. To bezpośrednie nawiązanie do legendarnego nowojorskiego klubu Danceteria, miejsca szczególnie ważnego w historii Madonny, gdzie stawiała swoje pierwsze kroki na początku lat 80.

Fragment ten jest pełen odniesień do własnej historii artystki. Scena z utworem rozgrywa się w klubowej łazience, a Madonna korzysta z suszarki do rąk dokładnie w taki sam sposób, jak zrobiła to w filmie „Rozpaczliwie poszukując Susan”. Towarzyszą jej mężczyźni stojący przy pisuarach, podczas gdy ona sama występuje w błyszczącej niebieskiej sukni i… upiętych do góry włosach. Podobno klubowa łazienka w filmie to… miejsce intymnych spotkań.

W innych fragmentach pojawiają się pomieszczenia wyraźnie inspirowane estetyką „Justify My Love”. Tym razem jednak zamiast znanych postaci przestrzenie te zamieszkują kobiety noszące maski przypominające kamery monitoringu, które nerwowo obserwują swoje otoczenie.

Jedna z najbardziej widowiskowych scen, zilustrowana właśnie utworem „Good For My Soul”, pokazuje Madonnę otoczoną przez kobiety, podczas gdy spomiędzy jej nóg wystrzeliwują lasery. Później artystka przesuwa się na unoszącym się stole przez kolejne pomieszczenia, przyjmując taneczne pozy, przywołujące skojarzenia z okładkową sesją „Confessions on a Dance Floor”.

Choć pełny obraz projektu poznamy dopiero w poniedziałek po oficjalnej premierze, relacje uczestników pokazu sugerują jedno: „Confessions II” nie jest próbą odtworzenia sukcesu „Confessions on a Dance Floor”. To znacznie bardziej klubowa, mroczniejsza i odważniejsza odsłona Madonny, która po raz kolejny postanowiła zaryzykować i pójść własną drogą., czego efektem jest artystyczny film, stanowiący wizualizację tego etapu kariery.