Polak, który uczestniczył w Q&A z Madonną w Beacon Theatre zdradza szczegóły!

Po premierowym pokazie filmu „Confessions II” podczas Tribeca Festival publiczność zgromadzona w nowojorskim Beacon Theatre miała okazję uczestniczyć w rozmowie z Madonną oraz reżyserami projektu – Davidem Toro i Solomonem Chase’em z duetu TORSO. Spotkanie poprowadził Anderson Cooper, który zastąpił zapowiadanego wcześniej Jimmy’ego Fallona.

Ku naszemu szczęściu, bilet na wydarzenie udało się zdobyć polskiemu fanowi o imieniu Marek, który podzielił się z nami treścią rozmowy z Madonną dotyczącej m.in. jej kolejnych planów. Serdecznie dziękujemy za podzielenie się z nami tymi informacjami.

Sam wieczór rozpoczął się od długiego oczekiwania. Widzom odebrano przy wejściu telefony i zegarki, a Madonna pojawiła się w teatrze dopiero około godziny 22. Towarzyszyło jej troje z sześciorga dzieci, partner oraz przyjaciele. Na widowni znaleźli się między innymi Lourdes „Lola” León, Debi Mazar i Jonas Åkerlund.

for. Marek

Dwa pokazy filmu i prośba o ciszę

Jak wspominaliśmy poprzednio, „Confessions II – The Film” wyświetlono tego wieczoru dwukrotnie. Jak wspomina Marek, pierwszej projekcji towarzyszyły niemal nieustanne reakcje publiczności – wiwaty, okrzyki i owacje były tak częste, że momentami trudno było usłyszeć samą muzykę.

Przed drugim pokazem Madonna zwróciła się bezpośrednio do widzów.

Tylko jeden raz w życiu powiem te słowa – ale poproszę was o ciszę. Wczujcie się w oglądanie i muzykę, i słowa.

Wcześniej zachęcała również, by schować telefony i być uczestnikiem doświadczenia, a nie jedynie jego obserwatorem. Druga projekcja odbyła się już w całkowitym skupieniu.

„Jedna długa, spójna podróż”

Jednym z głównych tematów rozmowy był sam album i sposób, w jaki powstawał projekt.

Madonna wyjaśniła, że od początku nie myślała o nowych utworach jako o zbiorze pojedynczych piosenek.

Ten album traktowaliśmy wszyscy jak jedną długą, spójną podróż.

To właśnie z tego założenia narodził się pomysł stworzenia filmu. Jak zdradziła artystka, inicjatorem był jej manager – Guy Oseary.

Guy O zasugerował film zamiast teledysku.

Madonna przyznała, że od razu spodobał jej się ten kierunek.

Nie chciałam robić tylko teledysku. Teledyski obecnie są… tanie. Kiedyś było tylko MTV i ja. Jestem kinofilką i ten pomysł, kinowego przeżycia, mi się spodobał.

W sieci pojawiły się informacje, że artystka nie zamierza więcej realizować teledysków. Marek jednak wyraźnie podkreśla – tego typu wiadomości to próby złapania nas na sensacyjny nagłówek i nic takiego nie padło z ust Madonny. Jej wypowiedź dotyczyła wyłącznie genezy projektu „Confessions II” i decyzji o stworzeniu krótkiego filmu zamiast tradycyjnego klipu.

Jak TORSO trafili do projektu

W trakcie spotkania artystka opowiedziała także kulisy rozpoczęcia współpracy z duetem TORSO. David Toro i Solomon Chase otrzymali telefon z propozycją spotkania z Madonną i natychmiast ruszyli samochodem z Paryża do Londynu. Spotkanie odbyło się około północy.

Madonna wspominała później z humorem, że spodobały jej się ich biblijne imiona, ale znaki zodiaku już nie.

Podczas pierwszego spotkania puściła im cały album i rozpoczęła rozmowę o obrazach, jakie muzyka wywołuje w wyobraźni. Jedno z pytań, które padło podczas kreatywnej burzy mózgów, brzmiało:

Co widzicie, gdy zamykacie oczy i słyszycie te utwory?

To właśnie od tych rozmów zaczęła się praca nad filmem.

Akt kreacji

Madonna została również zapytana przez prowadzącego o to, co po ponad czterdziestu latach kariery nadal motywuje ją do tworzenia. Przyznała, że najbardziej fascynuje ją sam proces tworzenia, który porównała do uczucia swobodnego spadania:

Uwielbiam sam akt kreacji.

Jednocześnie podkreśliła, że mimo ogromnego doświadczenia nadal towarzyszy jej niepewność:

Zawsze jest ten strach, czy to będzie dobre.

„Przyjechałam tu z 35 dolarami w kieszeni”

Jednym z najbardziej osobistych momentów wieczoru było pytanie Andersona Coopera o występ Madonny dzień wcześniej na Times Square, gdzie zgromadziło się około 50 tysięcy osób. Zapytana o to, co czuła, odpowiedziała:

Wdzięczność. I że mi się udało.

Gdy Cooper dopytał, czy mówi poważnie, Madonna odpowiedziała:

„Tak, serio. Przyjechałam tu 45 lat temu z 35 dolarami w kieszeni. I teraz ten moment [w tym samym miejscu – przyp. red.]. Jestem wdzięczna. Serio. Udało mi się. I, wbrew złośliwcom, wciąż istnieję.”

fot. Marek

O matce, dzieciach i wysokich wymaganiach

Zapytana o źródło swojej determinacji, Madonna wróciła wspomnieniami do matki, która zmarła, gdy artystka miała zaledwie pięć lat.

Już jako młoda osoba powiedziałam sobie, że chciałabym dla siebie takiego życia, na jakie zasługiwała moja mama.

Rozmowa zeszła także na temat rodzicielstwa.

– Jaką jesteś matką? – zapytał Cooper?

Surową. Za wiele wymagam od swoich dzieci. Zapominam, że nie są mną. Co nie, Lola?

Komentarz skierowany do siedzącej na widowni Lourdes León wywołał salwy śmiechu, sama Madonna również zaczęła się śmiać. Przyznała też, że najbardziej cieszy ją obserwowanie twórczych pasji swoich dzieci:

Nic mnie tak nie cieszy jak to, że moje dzieci próbują coś tworzyć. Dobrze, że nie skończyli jako księgowi.

Czy będzie trasa?

Nie zabrakło pytania, które najbardziej interesowało fanów – czy będzie trasa koncertowa. Odpowiedź brzmiała:

Możliwe.

Jedno słowo wystarczyło, by sala eksplodowała entuzjazmem. Madonna szybko ostudziła jednak oczekiwania:

„Nie wiem. Wiesz, że nie lubię się powtarzać.”

Następnie nawiązała do swojego występu na Times Square.

Podobało mi się wysunięcie z prostokąta w budynku na Times Square. Może powinnam się tak wysunąć gdzieś w jakichś wielkich halach magazynowych.

Z widowni natychmiast padło hasło „Sphere!”, odnoszące się do słynnej hali koncertowej w Las Vegas.

Madonna odpowiedziała błyskawicznie:

Ale Sphere jest okrągłe.

Po chwili żartobliwie dodała, że nie chciałaby budzić się każdego dnia w Las Vegas, potwierdzając tym samym to samo, co mówi od wielu lat – że nie interesuje ją koncertowa rezydentura.

Choć rozmowa dotyczyła potencjalnej dużej trasy koncertowej, artystka nie ogłosiła żadnych konkretnych planów. Najważniejsze jednak – nie powiedziała „nie”.

Trasa albo Netflix

Pod koniec spotkania padło pytanie o najbliższą przyszłość.

Madonna odpowiedziała:

Będę się tu i ówdzie pojawiać. Na pewno mnie zobaczycie. To wszystko niespodzianki.

Nie zdradziła żadnych konkretnych lokalizacji ani dat występów.

Przyznała jednak, że rozważa dwa kierunki dalszej pracy. Z jednej strony możliwa jest trasa związana z nowym materiałem, z drugiej – powrót do rozwijanego od dłuższego czasu serialu biograficznego dla Netfliksa, któremu poświęciła już wiele energii. Co ciekawe – nazwa platformy streamingowej padła po raz pierwszy tak konkretnie, zatem możemy to uznać za pewną i potwierdzoną u samego źródła informację.

for. Marek

„Śpiewałam do ściany telefonów”

Na zakończenie rozmowy Madonna wróciła do niedawnego występu podczas koncertu Sabriny Carpenter na Coachelli.

Surrealistyczne przeżycie. Jestem wdzięczna Sabrinie za zaproszenie. Tam były masy młodych ludzi, ale w ogóle nie widziałam ich twarzy. Śpiewałam do ściany telefonów.

To właśnie ten temat doprowadził do najmocniejszej wypowiedzi wieczoru.

Mam do was prośbę. Taniec, muzyka – to są przeżycia kolektywne, wspólne. Poruszam ten temat na nowym albumie i naprawdę tak uważam. Odłóżcie na chwilę na bok te pierdolone telefony i spróbujcie nawiązać więź z drugim człowiekiem. O to tu chodzi, o wspólnotę. Jasne – budowanie więzi jest trudne i czasem skazane na porażkę. Ale to nas czyni ludźmi. Tak dorastamy. I z tym was zostawię.

Tymi słowami zakończyło się spotkanie z publicznością po premierze „Confessions II” – wydarzenie, które okazało się nie tylko prezentacją nowego projektu, ale także rzadką okazją do usłyszenia Madonny mówiącej szczerze o swojej twórczości, rodzinie, przyszłości i miejscu, w którym znajduje się dziś, 45 lat po przyjeździe do Nowego Jorku z 35 dolarami w kieszeni.

A za przesłanie nam szczegółów serdecznie dziękujemy Markowi! <3