Pamiętnik Madonny, na który czekaliśmy.

Harper’s Bazaar

6 lipca 2026
Mathew Rodriguez
Tłumaczenie: Sebastian


Istnieje nagranie z gali Billboard Women in Music z 2016 roku, na którym Madonna odbiera tytuł Kobiety Roku. Fragment jej przemówienia do dziś regularnie wraca w mediach społecznościowych. Wspomina w nim wielu bliskich, których straciła podczas kryzysu AIDS. „Myślę, że najbardziej kontrowersyjną rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłam, było to, że po prostu nadal tu jestem. Michaela już nie ma. Tupaca już nie ma. Prince’a już nie ma. Whitney już nie ma. Amy Winehouse już nie ma. Davida Bowiego już nie ma. A ja wciąż stoję. Jestem szczęściarą i codziennie jestem wdzięczna za to, co mam”.

Ten fragment bywa odczytywany jako przejaw dumy, jakby Madonna nosiła swoją długowieczność niczym odznakę honorową. Ja jednak słyszę w jej głosie raczej nutę tęsknoty niż dumy – pobrzmiewa w nim poczucie winy kogoś, kto przeżył, gdy tylu innych odeszło. To doświadczenie od lat przewija się przez jej twórczość i stanowi jeden z filarów jej bogatej dyskografii. Teraz, mając 67 lat, artystka oddaje w nasze ręce projekt, który łączy nadzieję z melancholią, i otwarcie mierzy się z doświadczeniem straty.

Wydany 3 lipca „Confessions II” jest pierwszym od siedmiu lat albumem Madonny. To naturalne, że po raz kolejny artystka zwraca się tu ku własnej historii. W 2023 roku podczas retrospektywnej trasy „Celebration” wracała do kolejnych etapów swojej kariery. Z kolei na początku tego roku ujawniła, że wytwórnia Universal porzuciła plany realizacji jej długo przygotowywanego filmu biograficznego z powodu problemów budżetowych.

Przez cały ten czas pracowała nad „Confessions II”, albumem będącym czymś znacznie więcej niż tylko duchowym następcą wydanego w 2005 roku „Confessions on a Dance Floor”. To jej własna wersja tej historii – muzyczny pamiętnik, w którym opowiada o samotności osoby, która jako ostatnia pozostaje na parkiecie, a jednocześnie składa hołd tym wszystkim, którzy tańczyli u jej boku przez ostatnich pięć dekad.

Mimo imponującej kariery życie Madonny naznaczone było stratą. Jej matka zmarła na raka piersi, gdy ta miała zaledwie pięć lat. W przełomowym dokumencie „Truth or Dare” z 1991 roku znalazła się poruszająca scena, w której Madonna, leżąc na grobie matki, opłakuje jej przedwczesną śmierć. Z kolei jej debiutancki singiel „Everybody” ukazał się zaledwie dwanaście dni po tym, jak amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) po raz pierwszy użyło we wrześniu 1982 roku terminu „AIDS”.

Od początku kariery Madonna otwarcie mówiła o swoim związku z kryzysem AIDS i angażowała się w działania na rzecz osób nim dotkniętych. Już w 1987 roku podczas charytatywnego koncertu na rzecz badań nad AIDS zebrała 400 tysięcy dolarów. Trzydzieści pięć lat później, podczas monumentalnej Celebration Tour, wykonywała swój przebój „Live to Tell”, podczas gdy na gigantycznych ekranach po obu stronach sceny wyświetlano zdjęcia osób, które zmarły na AIDS. „Śmierć matki i wpływ epidemii AIDS na jej życie to dwa najważniejsze wydarzenia, które ukształtowały Madonnę” – wyznał mi w 2024 roku Kenny Finkle, współprowadzący podcast „All I Wanna Do Is Talk About Madonna”. „To część samej istoty tego, kim jest”.

Na „Confessions II” Madonna wraca do wczesnych lat kariery w utworze „Danceteria”, którego tytuł nawiązuje do legendarnego klubu, w którym narodziła się Madonna, jaką znamy dziś: „Widzę Marka Kaminsa za didżejką /  To on gra dziś set, schowaj kokainę / Puścił moje demo ‘Everybody’ / Tak właśnie zaczęła się ta impreza” – recytuje na tle pulsującego rytmu, wspominając swojego wczesnego producenta i byłego partnera. W utworze pojawia się również Martin Burgoyne – bliski przyjaciel i współpracownik Madonny, który zmarł w 1986 roku w wieku zaledwie 23 lat wskutek powikłań związanych z AIDS.

Album pełen jest takich momentów, w których Madonna opowiada własną historię poprzez muzykę. We „Fragile” przywołuje postać swojego brata, Christophera Ciccone’a, z którym przez lata pozostawała w konflikcie, a który zmarł w 2024 roku. „Późną nocą, gdy głęboko spałam, przyszedłeś do mnie we śnie. Powiedziałeś: «Nie zapominaj o mnie. Nie zapominaj też być szczęśliwa»”. Z kolei w „Betrayal” mierzy się ze skomplikowaną relacją ze swoją macochą, Joan Ciccone: „Kiedy powstanie księga miłości, to ja będę jej autorką. A na ostatniej stronie nie będzie o tobie ani słowa. Nie dlatego, że nigdy mnie nie kochałaś, lecz dlatego, że utraciłaś wiarę”.

Album zamyka „L.E.S. Girl” – list miłosny do dziewczyny, która kiedyś była nią samą: dziewczyny z rozmazanym eyelinerem, zawsze dokądś pędzącej, która przy Avenue B stawała się kobietą.

Jednak poza wspomnieniami z młodości i refleksjami nad skomplikowanymi relacjami rodzinnymi, „Confessions II” jest przede wszystkim hołdem dla miejsca, które najbardziej pomogło Madonnie przetrwać: klubu.

Zarówno w tekstach, jak i za sprawą pulsujących rytmów, Madonna od lat zachęca swoich wiernych słuchaczy, by wyrzucali z siebie emocje na parkiecie. Na „Confessions II” idzie jednak o krok dalej, otwarcie mówiąc o klubie jako miejscu przepracowywania doświadczeń, pielęgnowania pamięci o zmarłych i radzenia sobie z bólem.

W utworze „Love Without Words” przekonuje, że sama muzyka może być – zgodnie z tytułem piosenki – formą czułości i troski niewymagającej słów. „Nazwij to transem, nazwij to house’em, nazwij to miłością bez słów”- powtarza na tle pulsującego rytmu. Z kolei w „One Step Away” określa parkiet taneczny jako „nie tylko miejsce, lecz próg, rytualną przestrzeń, w której ruch zastępuje słowa”.

Opowiadając o tym, jak poradziła sobie z tak wieloma stratami, „Confessions II” staje się czymś więcej niż osobistym wyznaniem – jest przewodnikiem po przetrwaniu, pomnikiem wytrwałości. Choć opowiada o własnych doświadczeniach, Madonna wyraźnie podkreśla, że przetrwanie nigdy nie było dla niej samotną drogą.

Już w drugim utworze, „Good for the Soul”, Madonna przypomina, że życiowych trudności nie da się dźwigać w pojedynkę. „Ci, których kochasz, pomogą ci przetrwać” – śpiewa, by chwilę później wyznać, że ma nadzieję kiedyś znów spotkać tych, których straciła. „Echa głosów przywołują wspomnienia, nadejdzie dzień, gdy znów będziemy jednością, gdy staniemy się czymś większym”. Być może właśnie to jest największym wyznaniem ukrytym wśród szesnastu utworów składających się na ten album.

Owszem, Madonna pozostaje jedną z nielicznych artystek, którym przez dekady udało się zachować zarówno popularność, jak i kulturowe znaczenie. Jednak na „Confessions II” przyznaje, że nigdy nie doszłaby tak daleko bez wsparcia innych. Madonna zawsze była postrzegana jako zjawisko jedyne w swoim rodzaju, lecz album ten rozprawia się z mitem samotnej supergwiazdy, pokazując, że za jej wytrwałością i sukcesem stała cała sieć bliskich jej ludzi.