Muzycy o muzykach: Madonna & Maluma

Rolling Stone

listopad 2021
Julyssa Lopez
Zdjęcia: Ricardo Gomes
Tłumaczenie: Krystian Horwacik & Sebastian Wichrowski

Od Rolling Stone: Witamy w tegorocznej edycji „Muzycy o muzykach” – corocznego cyklu Rolling Stone, w którym dwójka wielkich artystów spotyka się na swobodnej, otwartej rozmowie o życiu i muzyce. Wszystkie historie z tegorocznej serii ukażą się w numerze drukowanym z listopada 2021, który trafi do sklepów 2 listopada – z czterema specjalnymi okładkami, w tym tą. W tym i następnym tygodniu będziemy publikować wszystkie 10 historii, więc zaglądajcie do nas często.

Kiedy Madonna i Maluma docierają do brooklyńskiego Caribbean Social Club na Williamsburgu, wzniecają istny szał. W wilgotną, sierpniową noc oboje przybywają około 20:00 do 48-letniego klejnotu dzielnicy znanego jako „U Toñity”, Madonna na krótko po świętowaniu 63. urodzin we włoskiej Apulii, a Maluma przed próbami do trasy koncertowej „Papi Juancho”. Tłumy miejscowych, bywalców i fanów tłoczą się wzdłuż Grand Street z drinkami w rękach. Puszczają muzykę – w tym kilka hitów Madonny – i próbują dostrzec gwiazdy przez drzwi klubu. Madonna (która wybrała to miejsce) i Maluma rozpoczynają w środku pięciogodzinną sesję zdjęciową przy głośno rozbrzmiewającej muzyce Wizkida. Pewna starsza kobieta przygląda się z zachwytem i stuka swoimi gigantycznymi złotymi pierścieniami o stół do gry w domino. To nikt inny jak Toñita, właścicielka klubu, która została poproszona o udział w kilku zdjęciach.

Jest już po północy, kiedy Madonna i Maluma zasiadają w końcu przy małym stoliku pod ścianą. W pomieszczeniu jest wyczuwalnie duszno. Oboje artystów chce już rozpocząć rozmowę, ale ponieważ jest ona filmowana, muszą poczekać pod gorącymi, białymi światłami, podczas gdy kamery kręcą, a upał sprawia, że są nieco oszołomieni. Maluma śpiewa sennie sam do siebie i pali cygaro, w tym czasie Madonna próbuje zdecydować, czy podoba jej się jaskrawoczerwona marynarka, którą ma na sobie. (Zamienia ją na taką w paski.) Gdy ludzie kręcą się wokół nich, dopasowując mikrofony i makijaże, Maluma nagle spogląda na Madonnę zza stołu. To jest naturalna rozmowa między Tobą a mną – mówi jej z udawaną powagą. To jest zwykła rozmowa. Uśmiech zaczyna malować się na jej twarzy: Naturalna. Organiczna. Autentyczna. Prawdziwa – żartuje.

W ciągu kilku minut gwar w pomieszczeniu cichnie. Minęły ponad dwa lata od czasu, gdy po raz pierwszy spotkali się, pracując nad „Medellín”, ich piosence z 2019 roku, i mają teraz wiele do nadrobienia. Ich spotkanie sam na sam jest również okazją do zagłębienia się w karierę każdego z nich: Maluma widział Madonnę w akcji w studiu i na sesjach zdjęciowych i chce wiedzieć wszystko o wizjonerce, której cztery dekady nieustannie ewoluującego artyzmu nie raz zmieniły cały paradygmat popu. Przepraszając, wyciąga telefon (Wybacz, nie zapamiętałem!), żeby przypomnieć sobie zanotowane pytania dotyczące jej nadchodzących projektów, w tym nowego filmu koncertowego „Madame X”. Madonna wydrukowała swoją listę pytań do Malumy i położyła ją na stole. Jest ciekawa inspiracji Malumy i sposobu, w jaki eksplorował różne gatunki, stając się gwiazdą światowego formatu. Rozmawiają prawie do drugiej w nocy, podczas gdy na zewnątrz trwa spontaniczna impreza zorganizowana na ich cześć.

Maluma: Jak to jest udzielać wywiadu o 1 w nocy? Bądź szczera, proszę.

Madonna: Dobrze się z tym czuję. Jestem przyzwyczajona do późnego chodzenia spać. Jestem nocnym markiem.

Maluma: O której zwykle kładziesz się spać?

Madonna: O 4 nad ranem.

Maluma: Co takiego? Robisz to już od dłuższego czasu?

Madonna: Mmm… od paru lat. Z wiekiem coraz później.

Maluma: Pamiętam pierwszy raz, kiedy pojechaliśmy do studia w Londynie. Pamiętasz? To było o 20:00.

Madonna: To właśnie wtedy budzą się twórcze soki!

Maluma: A ja na to, że zostaniemy tu do, nie wiem, północy. A potem było wpół do pierwszej, pierwsza, pierwsza trzydzieści, druga, trzecia, czwarta… (śmiech)

Madonna: Tak to właśnie jest, kiedy zaczynasz pić tequilę i espresso.

Maluma: Nauczyłaś mnie tego! Tequila i espresso! Tequilę i espresso. Bardzo Ci dziękuję. To była bardzo ważna rzecz w moim życiu. Po tym moje życie się zmieniło.

Madonna: Mam teorię, że ludzie, którzy urodzili się w dzień, są najbardziej żywi w dzień, a ludzie, którzy urodzili się w nocy, czują się najbardziej kreatywni i żywi w nocy.

Maluma: Codziennie budzę się o 6 rano, idę na siłownię…

Madonna: Może urodziłeś się o 6 rano.

Maluma: Idę na trening, potem idę do studia, potem mam trochę czasu, żeby pobawić się z moimi psami, a o 20:00, 21:00 kończę. Idę do łóżka.

Madonna: Jesteś starcem.

Maluma: Starcem? Dlatego, że to robię?

Madonna: To są godziny emerytów. Chodzisz spać o ósmej? To szaleństwo.

Maluma: (śmiech) Wszyscy jesteśmy różni, daj spokój. A więc byłaś dyrektorką artystyczną trasy „Madame X” i koncertowego filmu. Byłaś zaangażowana we wszystko, od garderoby, przez scenografię, po choreografię. Dlaczego tak ważne jest dla Ciebie zaangażowanie w każdy aspekt?

Madonna: Ponieważ całe show jest niejako rozwinięciem mnie samej. Kocham taniec, kocham sztukę, kocham scenografię. Kocham teledyski, kocham film, kocham modę, ubrania. Więc: A – ponieważ kocham wszystkie te rzeczy. Ale: B – ponieważ każdy aspekt występu jest odbiciem mnie samej, czuję, że muszę zwracać uwagę na wszystkie szczegóły.

Maluma: Pamiętam.

Madonna: (uśmiechając się) Pamiętasz… Pamiętasz, jak byliśmy na planie teledysku [do „Medellín”]? Pokój był okropnie brzydki, pamiętasz, że musieliśmy całkowicie wymienić oświetlenie?

Maluma: Oświetlenie, kanapę. Mnie też prawie wymieniłaś.

Madonna: Tak, ale zdałam sobie sprawę, że nie ma zastępstwa, więc…

Maluma: (śmiech) Lepiej! OK, następne pytanie – dlaczego zdecydowałaś się na rolę reżyserki, jak również współscenarzystki show „Madame X”?

Madonna: Moje show to moja wizja, moja filozofia, moja dusza. Muszę wszystko zaaranżować. Mam przesłanie i muszę je jasno określić. Nie mogę polegać na innych ludziach, którzy zrobią to za mnie.

Maluma: Bardzo mi się to podoba. Od naszego poznania widziałem, jak prawdziwa jesteś w swojej sztuce. Po prostu robisz to, na co masz ochotę.

Madonna: Cóż, ja nie robię tego, co chcę. Walczę o to, co uważam za ważne, to na pewno.

Maluma: Zmieniłaś moje spojrzenie na wiele spraw. Wciąż jestem młody i wciąż uczę się wielu rzeczy o przemyśle muzycznym i mojej karierze, ale istotne stało się, żeby być bardziej pewnym siebie. Tak to się mówi, prawda?

Madonna: Tak, pewny siebie.

Maluma: Odkąd Cię poznałem, zawsze to robię i naprawdę to doceniam. Twoje zdrowie!

Madonna: (śmiech) Dzięki. Ale mam też nadzieję, że po tym, jak ze mną pracowałeś, zacząłeś zwracać większą uwagę na oświetlenie, kostiumy i tego typu rzeczy. Prawda?

Maluma: Zdecydowanie. W kwestii takich rzeczy może wy, kobiety…

Madonna: Nie bądź seksistą.

Maluma: Może wy zwracacie większą uwagę na szczegóły.

Madonna: Nie poznałeś moich synów.

Maluma: Poznałem ich!

Madonna: Poznałeś Davida, tak. Ale obaj zwracają uwagę na szczegóły.

Maluma: Tak, ale myślę, że Ty jesteś na innym poziomie.

Madonna: Gdybym mogła spojrzeć wstecz na początek swojej kariery, to prawdopodobnie na początku skupiałam się głównie na sobie. A potem, gdy zaczęłam dawać więcej koncertów czy kręcić więcej teledysków, zaczęłam zwracać uwagę na więcej szczegółów wokół mnie i zaczęłam się bardziej angażować.

Maluma: Chciałbym robić to w taki sam sposób jak Ty.

Madonna: Uważaj, przyjdę zobaczyć Twój występ! Lepiej, żeby był dobry.

Maluma: Ej, ludzie, ona naprawdę to powiedziała? Powiedziała, że będzie przychodzić na moje koncerty! (śmiech) Następne pytanie. Piszesz obecnie scenariusz do filmu o swoim życiu. Jak wyglądał u Ciebie ten proces, ponowne przeżywanie tych wszystkich doświadczeń?

Madonna: Pisanie tego scenariusza to najbardziej wyczerpujące i wymagające doświadczenie, jakiego kiedykolwiek zaznałam. To w pewnym sensie jak psychoterapia, bo muszę sobie przypomnieć każdy szczegół od dzieciństwa do teraz. Przypominanie sobie wszystkich rzeczy, które sprawiły, że postanowiłam być tym, kim jestem, mojej drogi jako artystki, mojej decyzji o opuszczeniu Michigan i wyjeździe do Nowego Jorku, wszystkich rzeczy, które przytrafiły mi się, kiedy byłam młoda i głupia, moich relacji z rodziną i przyjaciółmi, patrzenia na śmierć wielu moich przyjaciół – czasami mam momenty pisania, podczas których kładę się do łóżka i chce mi się płakać. Wiesz, o co mi chodzi? Rzecz w tym, że zdaję sobie sprawę, że zapomniałam o wielu rzeczach, a ponowne przeżywanie, kopanie głęboko, próba przypomnienia sobie emocji, które czułam w pewnych momentach, zarówno radosnych, jak i traumatycznych doświadczeń… Zauważam, że prowadziłam szalone życie.

Maluma: Ale jednocześnie piękne.

Madonna: Oczywiście, że piękne. Ale zorientowałam się, że leżę nocą w łóżku i myślę sobie: Mój Boże, czy to naprawdę mi się przydarzyło? Czy naprawdę znałam tę osobę?

Maluma: Cóż, wiesz, że Cię uwielbiam. I wszystko, co robisz, odnosi sukces.

Madonna: Nie powiedziałabym tego. Sukces jest subiektywny.

Maluma: Zawsze powtarzam, że dla mnie sukces jest wtedy, gdy czuję się szczęśliwy z powodu wszystkich rzeczy, które robię, gdy czuję równowagę i spokój. To moja definicja sukcesu.

Madonna: Oczywiście, Twoja kariera będzie przebiegać w różny sposób. Będziesz mieć wzloty i – przepraszam – ale będziesz też miał kilka upadków. Takie jest życie. Z drugiej strony nie będzie to upadek, ponieważ wszystko, co nam się przydarza, jest dla nas lekcją, z której wyciągamy wnioski. Myślę, że nie ma sensu myśleć o rzeczach, które Ci się przytrafiają, jako o złych. Po prostu są dla Ciebie pewnym doświadczeniem, przez które musiałeś przejść.

Maluma: Zgadzam się. Dziękuję!

Madonna: Myślę, że moja kolej.

Maluma: To jest ten moment, w którym się denerwuję. Czy powinienem trochę wypić? Chyba tak.

Madonna: Wszystkie Twoje piosenki są po hiszpańsku, prawda?

Maluma: Tak, jakieś 99,9 procent.

Madonna: Zaczynałeś jako artysta reggaeton i wydaje się, że zmierzasz w nowym kierunku. Też tak czujesz? Nienawidzę słowa „pop”.

Maluma: Kocham reggaeton. Wychowałem się, słuchając reggaetonu i na pewno jest to część mojej krwi i DNA. Ale uwielbiam tworzyć w różnych gatunkach.

Madonna: Na przykład „Medellin” – piosenka, którą razem stworzyliśmy.

Maluma: Tak, to było coś innego – inny beat, inny rytm, inny tekst. Uwielbiam tworzyć w stylu salsy, reggaeton, pop. Kocham ballady. Kiedy mówimy o popie, to jest to coś, co jest „popularne” – dla mnie nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ wszystko, co robimy, to pop. Jest popularne, jest dla ludzi. Robię więc to, co kocham. Pamiętam, że pewnego dnia pojechałem do Los Angeles, gdzie byłem na niesamowitej sesji studyjnej z tamtejszymi producentami. Było to coś niesamowitego. Nagrałem jakieś siedem lub osiem piosenek po angielsku. Były dobre, ale po prostu nie czułem tego. Pomyślałem sobie: „To nie Maluma”.

Madonna: To nie jestem ja.

Maluma: Racja, to nie jest mój styl. Od dawna jestem wielkim fanem amerykańskiej muzyki. Dorastałem, słuchając hip-hopu i R&B i wszystkich wspaniałych artystów, takich jak Ja Rule, 50 Cent i Snoop Dogg oraz, oczywiście, Ciebie. Ale nie czuję, że muszę śpiewać po angielsku tylko po to, by podbić świat lub robić rzeczy, które chcę robić.

Madonna: Też tak sądzę.

Maluma: Czuję, że ludzie mogą zakochać się po prostu we mnie. Nie muszę próbować być kimś innym.

Madonna: Nie próbujesz świadomie być Kolumbijczykiem.

Maluma: Taki po prostu jestem. Taki się urodziłem. Ale gdybym miał możliwość śpiewania po angielsku, zrobiłbym to. Może kiedyś w przyszłości.

Madonna: Następne pytanie. Co Cię inspiruje?

Maluma: Moja rodzina. Jest dla mnie ogromną inspiracją. Mój kraj, moje południowe korzenie. Pamiętam, że odkąd skończyłem jakieś 12 lat, chciałem zostać piosenkarzem. Śpiewać o wszystkim, co przeżyłem, mimo że miałem tylko 12 lat. Chciałem po prostu śpiewać dla mamy, taty, siostry. Było to coś pięknego, nie chciałbym tego stracić.

Madonna: Więc inspiruje Cię życie. Rzeczy, które są dla Ciebie ważne.

Maluma: Dokładnie tak. Życie, rodzina, moje korzenie, mój kraj. Nawet moje zwierzęta mnie inspirują.

Madonna: Właśnie miałam powiedzieć – Twoje konie!

Maluma: Moje konie, psy, ludzie, którzy mnie otaczają. To jest moja inspiracja.

Madonna: Uważam tak samo. Bardzo inspirują mnie moje dzieci, moja rodzina, moje życiowe doświadczenia, miłość, strata, zdrada. Rzeczy, które przytrafiają się nam — to właśnie mnie inspiruje. Droga przez mękę.

Maluma: Kiedy nie czujesz się dobrze, też możesz czuć inspirację.

Madonna: Tak, o wiele łatwiej jest napisać piosenkę, gdy jesteś w złym humorze. Spójrzmy prawdzie w oczy.

Maluma: Zgadzam się w 100 procentach. (do pozostałych osób w pomieszczeniu) Nie czujecie, że jesteście w saunie?

Madonna: W Apulii przybrałam na wadze, teraz już chudnę. Żyliśmy przez ostatnie półtora roku w tej dziwnej izolacji jak w otchłani. Był czas na tworzenie i introspekcję. Jak się wtedy czułeś?

Maluma: Miałem okazję stworzyć swój nowy album „Papi Juancho”. Po raz pierwszy od ośmiu lat spędziłem kilka miesięcy w Kolumbii, w Medellín, z mamą. Mam tam piękny dom, którym nigdy nie mogłem się nacieszyć. Wybudowałem go, następnie zacząłem po prostu koncertować, a potem wybuchła pandemia. Zostałem zmuszony do powrotu do Medellín. Miałem tam swoje studio, więc zacząłem pisać piosenki z myślą, że nie musimy nagrywać komercyjnego albumu. Nie wiedzieliśmy, co się wydarzy w przyszłości. Byliśmy tam, pisaliśmy nowe piosenki i tak powstał album „Papi Juancho”. Później nagrałem piosenkę „Hawái”, która jest najważniejszą piosenką w mojej karierze. Wszystko to było bardzo produktywne i szczerze mówiąc, bardzo mi się to podobało. Wiem, że jest wiele osób, które miały gorszy moment.

Madonna: Tak. Nie mieliśmy przywileju, by być wolnym, który posiadaliśmy wcześniej.

Maluma: Dokładnie. Dzięki Bogu miałem tam swój dom i ogród, w którym mogłem spacerować.

Madonna: Jeśli mowa o „Papi Juancho” – tak nazywa się też Twoja trasa koncertowa. Jesteś podekscytowany?

Maluma: Tak, jestem bardzo podekscytowany i zdenerwowany.

Madonna: Jestem zazdrosna. Brakuje mi sceny.

Maluma: To dlaczego nie zaśpiewasz ze mną na trasie „Medellín”?

Madonna: To tylko jedna piosenka!

Maluma: Możesz zostać na dłużej.

Madonna: (śmiech) Będę tancerką!

Maluma: Będę tam i jak fan będę patrzył, jak śpiewasz. To będzie Twój koncert, nie mój.

Madonna: Czuję, że wiele osób nie może się tego doczekać. Będzie to jak wystrzał z armaty. Ludzie naprawdę tęsknią za występami na żywo.

Maluma: My też tego potrzebujemy. Pamiętam, że byłem na jednym z Twoich koncertów tutaj, w Nowym Jorku, podczas „Madame X Tour”. Widziałem, jak szczęśliwa byłaś na scenie. Teraz myślę, że potrzebuję takiej energii. Jestem zdenerwowany, ale to dobrze. Pozytywny zastrzyk adrenaliny, którą czuję w swoim ciele.

Madonna: Nerwy są dobre. To znaczy, że Ci zależy.

Maluma: Naprawdę chcę przytulić [publiczność]. Od mojego ostatniego występu minęło sporo czasu – prawie dwa lata. Będzie pięknie. Jesteś więcej niż zaproszona… Nie mów, że jesteś zazdrosna. Możemy koncertować razem. To byłoby miłe.

Madonna: Sprawię, że będziesz dużo ćwiczyć na próbach!

Maluma: Pamiętasz, jak ćwiczyliśmy występ na Billboard Music Awards? O mój Boże. Coś pięknego. Pamiętam, jak wróciłem do domu o drugiej w nocy i pomyślałem: „Cholera, nigdy w życiu nie ćwiczyłem w ten sposób”.

Madonna: Zaczynałam jako tancerka, co wpłynęło na mój sposób bycia na scenie i wykorzystania przestrzeni. Dzięki temu mogę pracować tak długo i nie przestawać. Tancerze to odrębna rasa. Karzemy się i przełamujemy ból. Nawet jeśli jesteśmy kontuzjowani, nie przejmujemy się tym.

Maluma: Kiedyś grałem w piłkę nożną. Rzuciłem ją, gdy miałem 16 lat i zacząłem robić karierę, ale nadal mam tę samodyscyplinę. Po prostu staram się być zrównoważony, nie jestem dla siebie zbyt surowy. Nie lubię się karać.

Madonna: Nie jesteś taki jak ja.

Maluma: Nie. Kiedy chcę się dobrze bawić, po prostu to robię. Pamiętam, kiedy grałem w piłkę nożną, robiłem to przez trzy godziny każdego dnia. No cóż, Ty to znasz, bo David, Twój syn, gra w piłkę nożną!

Madonna: Tak, to piękny sport.

Maluma: Kocham go i wszystko zawdzięczam piłce nożnej, swoją mentalność i poświęcenie. Ale teraz czuję, że trochę lepiej wiem, jak to zbalansować.

Madonna: Powinieneś mieć piłkarski moment w swoim show, na przykład kiedy podbijasz piłkę.

Maluma: To byłoby fajne. Słyszeliście to?

Madonna: Wiedziałam, że będziemy kręcić tę scenę [z końmi] na końcu „Medellín”, a w Portugalii są niesamowite konie, jak wiesz. Myślałam sobie: O Boże, co ja zrobię z Malumą? On chyba nigdy wcześniej nie siedział na koniu!. Wtedy wsiadłeś na ogiera i pogalopowałeś przed siebie.

Maluma: To było zabawne, bo to był arabski ogier, na którym jeździłem. To jeden z najtrudniejszych koni do jazdy. A Madonna, taka już jest, mówiła: Jedź na tym ogierze, na tym superagresywnym koniu. Dasz radę.

Madonna: Tak, ale miałam na sobie suknię ślubną.

Maluma: Więc mówię: jebać to, lecimy. Dobrze się wtedy bawiłem. Ale potem zszedłem z konia i zapytałem: Możesz przyprowadzić konia Lusitano?. Bo mam konie Lusitano w Kolumbii. Mają w sobie dużo adrenaliny, ale łatwiej je kontrolować. Tęsknię za nimi za każdym razem, gdy wyjeżdżam w trasę. Muszę to powiedzieć. Mam swojego pięknego konia o imieniu Hercules. To czarny, piękny, duży ogier i jest jedną z miłości mojego życia. Opiekuję się końmi jak moimi dziećmi.

Madonna, Lizbona miała duży wpływ na Twój ostatni album, a Ty, Maluma, wydałeś w tym roku swój hołd dla jamajskiej muzyki. Jaką rolę w Waszej pracy odgrywają podróże?

Madonna: Podróżowanie jest bardzo ważną częścią rozwoju, jeśli jesteś artystą. Podróżujesz, by odkrywać muzykę z całego świata. Nie miałam zamiaru nagrywać swojej ostatniej płyty, kiedy przeprowadziłam się do Lizbony. W zasadzie byłam nieszczęśliwa, kiedy się tam przeprowadziłam. Mówiłam sobie: Poświęcam się dla swojego syna, żeby mógł grać w piłkę. Co ja będę robiła? Nie znam nikogo. I wtedy skończyło się na tym, że poznałam najbardziej niesamowitych muzyków. Portugalia jest miejscem, w którym mieszają się wpływy wielu afrykańskich imigrantów z Angoli i Gwinei Bissau. Ale nawet, kiedy na moje urodziny pojechaliśmy do południowych Włoch, słuchaliśmy muzyki z tego regionu. Za każdym razem, gdy gdzieś jadę, pracuję z ludźmi. Kilka lat temu byłam w Biarritz na urodzinach i natknęłam się na grupę śpiewaków, którzy śpiewają po baskijsku, tymi półtonami. Brzmią jak mnisi, kiedy śpiewają. Nazywają się Kalakan i w końcu pojechałam z nimi w trasę. Wielu muzyków, których poznałam w Portugalii, wyruszyło ze mną w trasę.

Maluma: U mnie jest tak samo. Dlatego właśnie zdecydowałem się pojechać na Jamajkę: chciałem zrobić album zatytułowany „7 Days in Jamaica”, ponieważ to jedna z moich największych inspiracji – dancehall, reggae i reggaeton. Chciałem tam pojechać i poczuć ducha Boba Marleya. Dotarłem tam i miałem okazję pracować z Ziggym Marleyem, jednym z jego synów, i było to dla mnie naprawdę wyjątkowe. Po prostu pojechałem tam i zdobyłem to doświadczenie, które uczyniło moje życie piękniejszym. Nawet slang, którego tam używają, jest wyjątkowy.

Madonna: Zatrzymałeś się w Kingston?

Maluma: Tak, a także w Ocho Rios. Planuję nagrać następny album z różnymi afrykańskimi artystami. Czuję, że to jest przyszłość w muzyce typu urban i latynoamerykańskiej. To jest mój następny krok. Zamierzam dalej podróżować. Jestem pewien, że jeszcze nie podróżowałem tak jak Madonna.

Madonna: Będziesz za 30 lat.