Od chwili, gdy świat zakochał się w „Do you like to boogie-woogie”, Madonny mija właśnie 20 lat. Dokładnie 20 lat temu płyta „Music” miała swoją premierę, definiując na nowo Madonnę i zapewniając wszystkich, że sukces „Ray Of Light” to nie był jedynie łut szczęścia.

Muszę się przyznać, że pamiętam te czasy dość słabo. I nawet nie dlatego, że byłem za mały, bo muzyką interesowałem się (w głównej mierze dzięki mamie) od trzeciego roku życia. Głównym powodem było to, że po tajemniczym i mistycznym „Frozen” i pełnym emocji „The Power of Good-Bye”, jako dzieciak wychowany w głównej mierze na rocku, oczekiwałem bardziej drapieżnego lub przynajmniej „poważnego” wizerunku. Czasy „Music” pamiętam więc jako aktualne wydarzenia, ale wiem, że rozczarowany pierwszym singlem nie śledziłem, co u Madonny się dzieje (zmieniło się to z kolejną płytą). Po latach rozumiem, dlaczego Madonna zmieniła wówczas wizerunek, ale wówczas uważałem to chyba podświadomie za brak konsekwencji. A jako że nie pamiętam tego za dobrze, poprosiłem polskich fanów z grupy Royal Madonna – B-Side, aby podzielili się swoimi wspomnieniami.

Wiele osób zauważyło, że oczekiwania, jakie stawiano wówczas Madonnie, były ogromne. Miała bowiem na koncie udany powrót i od „Music” zależało, czy „Ray Of Light” będzie postrzegany jako jednorazowy sukces, czy też Madonna potrafi go powtórzyć.

Potwierdza to Maciej w komentarzu: To były zupełnie inne czasy, Internet raczkował, Madonna nie była na wyciągnięcie ręki jak teraz, głównym źródłem informacji była prasa i telewizja. Na album czekali wszyscy, bo po „Ray Of Light” Madonna była na absolutnym szczycie, a oczekiwania były ogromne. (…) Oczywiście kierunek muzyczny jaki obrała był dużym zaskoczeniem, krytycy jednak głównie ją chwalili za nieodcinanie kuponów od „Ray of Light”. Po filozoficznym, mistycznym i tajemniczym albumie, to było tak inne, świeże i zaskakujące, że aż fajne – beztroska Madonna śpiewająca o boogie-woogie.  

Z kolei inaczej widzi to Mateusz K., który – jak przyznaje – nie jest fanem płyty poprzedzającej krążek z 2000 roku, ale płyta „Music” spełniła jego oczekiwania: Dla mnie to płyta szczególna (…), był to powrót w stylu „stara miłość nie rdzewieje”… Odwróciłem się od M, gdy wydała „Ray Of Light”, a płyta „Music” sprawiła, że zainteresowała mnie po raz kolejny swoją osobą…

Większość z osób, które wypowiedziały się w tym temacie zwróciła uwagę, że w tamtym okresie Madonna była wszędzie, ponieważ zdecydowanie nie narzekała ona na nudę – zarówno w życiu zawodowym, jak i osobistym.

Dużo się działo wtedy wokół Madonny – pisze Basia – Narodziny Rocco, ślub z Guyem, (…) rozdanie nagród MTV, podpisywanie albumu „Music” w jakimś sklepie, [Virgin Megastore w zachodnim Hollywood – przyp. red.] (…) premiera filmu „The Next Best Thing”…

W Faktach na TVN 11 sierpnia informacja o narodzinach Rocco była jedną z głównych tamtejszego wydania (pamiętam swoją pierwszą myśl – szkoda, że nie 12 sierpnia – moje urodziny) – wspomina Maciej.

Bardzo dużo Madonny i Guya w prasie ze względu na wspólną premierę płyty i filmu „Snatch” – dodaje Paweł.

Nieco inaczej widzi to Kamil: Ogólnie w tym okresie bardziej życie prywatne Madonny czyli ślub i dziecko było komentowane, a nie sama muzyka 🙂

Erę „Music” pamiętam doskonale bo premiera singla/albumu zbiegła się z moją maturą, egzaminami na studia, przeprowadzką do dużego miasta i rozpoczęciem samych studiów – pisze Maciej. Nowi ludzie, nowe otoczenie i nowa era. Singiel „Music” był moją pierwszą kupioną płytą CD a album „Music” – albumem… Dodatkowo udział w filmie, ciąża, planowany ślub – wszystko to powodowało, że o Madonnie pisano często, można powiedzieć, że rok 2000 był jej rokiem.

Wszechobecność Madonny w mediach w tamtym roku zauważyła także Ania, która pisze: W końcówce roku były zmasowane informacje w TV o chrzcinach Rocco, ślubie i pobycie w Szkocji, m.in. w „Faktach” TVN i Sky News (mam to gdzieś nagrane na VHS). A w Trójce Niedźwiecki grał remix „What It Feels…” zamiast wersji z płyty.

Paweł D., który kolekcjonuje materiały prasowe związane z Madonną, przypomniał także okładkę polskiego tygodnika „Na żywo”, w którym pojawił się obszerny artykuł na temat ślubu Madonny w zamku Skibo w Szkocji.

Max w swoim komentarzu wspomniał, że tytułowy utwór rozbudził apetyt na Madonnę: Singiel (…) był do kupienia i nie tylko fani byli ciekawi jaka będzie nowa płyta, bo pierwszy utwór rozwalił system i miał świetne przyjęcie – jako coś bardzo nowoczesnego i oryginalnego. Radia też grały „Music” często.

Radiowe „zaplecze” Królowej Popu w Polsce w 2000 roku pamięta wiele osób. Co ciekawe, bardzo wiele osób zwraca uwagę na (ś.p.) Radiową Trójkę i Marka Niedźwieckiego, który interesował się twórczością Madonny. W swoim komentarzu Basia wspomina, że dziennikarz wspomniał podczas audycji o jednym z remixów „Music”, który podoba mu się bardziej niż oryginał.

Tak z kolei wspomina to Adam: Niedźwiecki zaczął promocję płyty od kawałka „Paradise (Not For Me”). Miałem wtedy rozdwojenie estetyczne: „Music” – „Paradise” i zupełnie nie wiedziałem, czego się spodziewać. Wtedy tak sobie mi się to podobało. Do czasu trasy – wtedy złożyło mi się to wszystko w całość i zrozumiałem, że „Music” jest logiczną odpowiedzią na „Ray Of Light”.

Ciekawe informacje o radiowej promocji płyty w późniejszym czasie przekazał Mateusz M.: W stacjach radiowych pojawił się „Amazing”. Był mocno promowany przez RMF i zaliczył na „Popliscie” kilka razy z rzędu numer 1. Gdyby wyszedł klip, podejrzewam, że mógłby być u nas z tego kawałka spory przebój. Pamiętam też że w Trójce puszczali „Paradise”, a poza Polską na alternatywnej VIVIE Zwei mocno promowali „Don’t Tell Me” i chyba był to jedyny klip M, który tam widziałem.

Choć wsparcie Trójki wydaje się ciekawe, większość osób zdecydowanie zapamiętała „wsparcie” Radia Zet, które… grało piosenki „przedpremierowo” 😉 Dlaczego?

 „Music” to pierwszy duży wyciek muzyki Madonny – przypomina Paweł P. Pod koniec czerwca 2000 serwis Napster udostępnił demo singla. To było mega głośne. Potem podsycanie temperatury oficjalną stroną Madonny, która jakoś wtedy ruszyła. Tuż przed premierą płyty Radio ZET puściło wszystkie utwory z wyjątkiem bodajże „Impressive Instant” i czegoś jeszcze, ale nie pamiętam. (…) Kiedyś w Zetce zapowiedzieli „Cyber-Raga”, ale chyba się machnęli, bo puścili Saint Etienne „Only Love Can Break Your Heart”. Uwierzyłem, że to M i długo myślałem, że to jej numer. Dobry to był czas. Matura i pierwszy rok studiów.

W odpowiedzi na komentarz Pawła, odezwała się Ania: Potwierdzam info o „Cyber-Raga” i Radiu Zet, nawet mam to na starej kasecie nagrane, jak już jest w tle utwór Saint Etienne a prowadzący zapowiada: „Najnowsza Madonna: <<Cyber-Raga, Only Love…>>”  A co do „Impressive Instant „to na 100% Zetka puściła go w tygodniu poprzedzającym premierę płyty. To było późnym wieczorem i zapowiadający powiedział coś w rodzaju: „Tak teraz brzmi nowa, kosmiczna Madonna”. Jeśli dobrze pamiętam, to puszczali te nowe kawałki od poniedziałku do piątku, po jednej piosence co godzinę między 20:00 a północą.

Radio ZET przed premierą płyty „Music” w tygodniu poprzedzającym wydanie płyty puszczało codziennie po 1 lub 2 kawałkach z jeszcze nie wydanej płyty. Jak usłyszałem „Nobody’s Perfect” to mnie wbiło w fotel – napisał Max.

Przedpremierowy odsłuch materiału na antenie Radia Zet wspomina także Rafał:

Zapadła mi w pamięci premiera w Radiu Zet, prowadzący powiedział, ze do „Music” będzie tańczył cały świat i jak sie okazało miął 100% racji! Do dzisiaj jedno z moich ulubionych nagrań Madonny.

W odpowiedzi na to Ania wspomniała, że udało jej się nagrać jedno z odtworzeń „Music”: Nagrałam ją wtedy wieczorem z komentarzem prowadzącej na początku utworu, która powiedziała: „Dla mnie bomba”.

Aby przeczytać „Wszystko o Music”, kliknij na grafikę:

Kilka osób przywołało pozytywny odzew recenzentów w Polskich mediach. Kamil wspomina np. ciepłą recenzję na Onecie, a Paweł P. recenzję z „Machiny”, gdzie wśród ochów i achów, porównywaniu do „Ray of Light”, metafor typu „amerykański pop podlany francuskim sosem”  było stwierdzenie, że „American Pie” pasuje do reszty albumu jak pięść do nosa.

Pirackie płyty, które w latach 90. zalewały Polskę to w pewnym sensie koloryt tamtych czasów. W czasach „Music” również pojawiło się takie „wydanie”, wzbogacone o remixy i z błędem na liście utworów, na który – na to wygląda – dało się nabrać Radio Zet.

Z tym „Only Love Can Break Your Heart” bardzo ciekawa sprawa. Swego czasu kupiłem w lumpie bootlegowe wydanie Music i tam na trackliscie jest „Cyber-Raga”, jednak jest właśnie ta piosenka w rzeczywistości…   – mówi Paweł P.

Pirata „od Rusków” można było kupić już 2 dni wcześniej – dodaje Slavco.

Z oficjalnymi płytami nie było już tak łatwo, o czym wspomina jego imiennik – Paweł D.: Udało mi się kupić singiel na czas w Empiku, ale chyba musiałem go wcześniej zamówić. W marketach nie było go. Była duża promocja albumu w Polsce. Specjalne kartonowe standy, w których były sprzedawane najważniejsze albumy Madonny (…). Album był na listach Top w marketach. Były plakaty.

Zupełnie inaczej postąpił wówczas Tomasz: „Music” to już dla mnie była Ameryka – dosłownie bo maxi singla z mnogością remixów ściągałem fizycznie przez Internet. Zakupy na Amazonie to była wygoda. Potem pamiętam że był skopiowany i zaniesiony do sceny dla DJa i remixy leciały, a ja tańczyłem.

Ja oszalałem na punkcie „Music” od pierwszego usłyszenia. Nie było imprezy bez tego kawałka – wtóruje Tomkowi Rafał. Podobnymi wspomnieniami podzielił się też Maciej: Po premierze tytułowe „Music” było wszędzie – nie było klubu i dyskoteki, który nie puszczałby tej piosenki kilka razy w ciągu nocy. Jako, że zaczynałem swój studencki żywot, byłem z tym na bieżąco.

W moich stronach widziałem wtedy albumy „Music” wszędzie na wystawach i puszczano album głośno w jednym sklepie – dodaje Mateusz.

Również teledyski nie przeszły niezauważone i były stałym punktem w programach muzycznych i na listach przebojów, co przypomniał w swoim komentarzu Kamil. Wg Maxa dzięki temu odczuwało się, że premiera „Music” to duże wydarzenie.

O ciekawym i mało znanym konkursie na polskiej Vivie wspomniał Jakub: Pamiętam, że (…) można było wygrać różowy kapelusz jak ze zdjęcia.

Nie wszyscy byli jednak zadowoleni. Częstotliwość puszczania teledysku do „Music” zniechęciła Pawła D.: Było dużo M w MTV. Klip „Music” leciał wszędzie do obrzydzenia  Dlatego za nim nie przepadam bo został mi obrzydzony na samym początku

Nieco inny punkt widzenia w swoim komentarzu przedstawił Mateusz M., przypominając przy okazji o popularnej polskiej liście przebojów: Madonna była wszędzie, „Music” i „Don’t Tell Me” wałkowały wszystkie stacje, na „30 tonach” była numerem 1 chyba kilka tygodni i mówili tam o wielkim powrocie Madonny na szczyt.

Podobne wspomnienia ma także nieco młodsza grupa fanów. Jak wspomina Daniel:Gdy miałem już 8 lat, „Music” było obecne dosłownie wszędzie! Pamiętam jedną z sobót spędzoną z tatą w sklepie samochodowym naszego znajomego. Był to czas kiedy na TVP2 emitowana była lista „30 ton” najlepszych przebojów. Madonna któryś raz z kolei okupowała szczyt listy. Trudno zapomnieć sceny z białej limuzyny. (…) Chciałem dodać, że po raz pierwszy wszystkie płyty przesłuchałem kilka lat później bo w 2005/2006 roku, kiedy miałem powszechny dostęp do Internetu.

Claudia również podzieliła się uroczym wspomnieniem z tamtych czasów: Ja miałam 3 lata kiedy była premiera teledysku do „Music”, jak pierwszy raz go zobaczyłam to bardzo mi się spodobał ze względu na kreskówkowe wstawki – wtedy myślałam że to jakaś nowa bajka. Grzegorz z kolei przypomniał koleżankę tańcząca do „Don’t Tell Me” w ramach szkolnego mini playback show. Ogólne – WOW nowa piosenka Madonny.

Wracając jednak do tematu teledysku, ciekawymi wspomnieniami podzielili się Slavco i Maciej, zwracając uwagę na nieprawdopodobny z dzisiejszego punktu widzenia patronat medialny Madonny w Polsce – TVP.

Puścili klip w „Teleexpressie”. Potem zaraz po też… ocenzurowali jak były sceny w barze ze striptizem. – mówi Slavco. Więcej na ten temat napisał Maciej: Pamiętam wzmiankę w polskim „Playboyu”, że nadchodzący teledysk do tytułowego singla ma być kontrowersyjny z gorącymi scenami w klubie i dziennikarz napisał coś w stylu „nie, to niemożliwe, uwierzę jak zobaczę”. (…) Na TVP1 zaraz po „Teleexpresie” Anna Popek zapowiedziała premierę klipu do „Music” (TVP była patronem medialnym płyty, co 20 lat później brzmi jak science-fiction) i właśnie na Jedynce po raz pierwszy zobaczyłem cały klip. No, nie cały bo kiedy zaczęły się gorące sceny w klubie na ekranie pojawiła się znowu Anna Popek zachwalająca wygląd Madonny, co na pewno było celowym zabiegiem cenzorskim. W 2000 roku półnagie ciała w muzycznych klipach nie były jeszcze tak popularne jak dzisiaj.

Ja specjalnie kupiłem odtwarzacz DVD bo dostałem w prezencie video do „Music” 😉 I co lepsze na raty – napisał Przemysław.

Pawłowi szczególnie zapadł w pamięć występ Madonny na gali MTV w Sztokholmie, koszulka z wypisanym nazwiskiem Kylie Minogue i związana z tym medialna wrzawa: Pamiętam, jak czytałem recenzję tego występu w Rzeczpospolitej w czytelni Biblioteki UW. Recenzent mega przychylny. Pamiętam, że pisał, że Madonna może sobie pozwolić na drwiny z koleżanek, bo po „Ray of Light” znalazła się po drugiej, artystycznej stronie barykady   

O słynnej koszulce wspomniała też Basia, ale szczególnie zapadły jej w pamięć emocje związane z koncertem promocyjnym w Brixton Academy:Pamiętam, że był nadawany na żywo przez Internet. Wszyscy byli bardzo podekscytowani, bo to był jej pierwszy koncert [w Europie – przyp. red] po kilku latach przerwy!!! Madonna była dopiero co po urodzeniu dziecka, pamiętam, że wszyscy się zastanawiali jaki napis będzie miała tym razem na koszulce, bo wcześniej wystąpiła z napisem „Britney Spears” i na MTV EMA z napisem „Kylie Minogue”. A napisane miała… Rocco, a na plecach Lola. No i potem piosenka „Music” z tłem innych teledysków…

Retransmisję z Brixton Academy wspomina także Mateusz K.: Szczególnie pamiętam koncert promo koncert Brixton Academy w Londynie…puszczali to na niemieckiej Vivie. Dodate także kilka informacji na temat „Drowned World Tour” na HBO: Obłęd. Jak zobaczyłem tam piosenkę „Music”, a w tle jej stare video puszczane na ekranach cieszyłem się jak dziecko.

W sierpniu 2001 była bezpośrednia relacja koncertu z Detroit, którą oglądałem z grupą przyjaciół u mnie w domu, gdzie zrobiliśmy specjalną imprezę madonnową. Większość niestety nie doczekała i zasnęła, bo to jakoś o 4:30 leciało – dodaje Paweł P.

Michał dodał jeszcze jedną ciekawostkę, związaną z tamtym okresem kariery Madonny: Kiedy wyruszyła w „Drowned World Tour” w jakimś radiu był news, że samolot z M będzie przelatywać nad Polską.

Choć wiele osób zwróciło uwagę, że singiel „What It Feels Like For a Girl” nie powtórzył sukcesu dwóch poprzednich, był on głośno komentowany ze względu na teledysk. Kiedy wyszedł „What It Feels Like For A Girl”, sporo mówiło się o klipie, że M znowu szokuje – mówi Mateusz M.

Swoimi wspomnieniami dotyczącymi tego klipu podzielił się również Daniel: Największe wspomnienia towarzyszą mi z „What It Feels Like For A Girl”. Nawet jak teraz o tym piszę, to mam ciarki na skórze. Pamiętam jak siedziałem z mamą na kanapie i oglądałem ten teledysk. Piosenka jako jedna z wielu jest ze mną do dzisiaj.

W tym miejscu warto sprostować jeden bardzo często przewijający się w komentarzach błąd rzeczowy. Wiele z Was zwróciło bowiem uwagę, że czasy „Music” kojarzą się ze słynną reklamą Radia Zet ze Zbigniewem Zamachowskim. Choć wykorzystano w niej motyw z hitu z 2000 roku, reklama ta jest… znacznie młodsza. Jak napisał w komentarzu Kamil, została wyemitowana pierwszy raz 13 września 2004 roku po 10 miesiącach prac nad nią. Nie ma więc nic wspólnego z „Music”, poza faktem wykorzystania tam tego utworu i fragmentów teledysku. W rzeczywistości powstała ona jednak już po premierze kolejnej płyty Madonny.

Najlepszym podsumowaniem czasów „Music” są słowa Macieja: Do dzisiaj (…) kowbojski kapelusz kojarzy się bardziej z Madonną niż Dolly Parton i niech to będzie najlepszą wizytówką tamtej ery – bardzo udanej, spójnej (nawet szata graficzna okładek do singli była spójna, co jest rzadkością) i przemyślanej. Madonna była w szczytowej formie i prywatnie i artystycznie, co przełożyło się na globalny sukces.


Post, w którym polscy fani dzielili się swoimi wspomnieniami z czasów „Music” budził dość duże zainteresowanie. Pamiętający tamte czasy dzielili się swoimi wspomnieniami, w których niejednokrotnie dawało się wyczuć nostalgię. Młodsi zaś z wielkim zainteresowaniem śledzili te wspomnienia. Ich obecność wskazuje na uniwersalny charakter twórczości Madonny, zawarty w słowach tytułowej piosenki z ósmego albumu Madonny: „Music makes the people come together”.

Krystian Horwacik

PS: Komentarze zostały lekko poprawione, ale w taki sposób, by żaden z nich nie stracił na znaczeniu 🙂